Wygrały w teleturnieju 271 tys. zł dla fundacji.To, co zrobiły po programie, podważa wiarę w ludzi…

Pomaganie jest piękne i przynosi korzyści nie tylko osobie potrzebującej. W grudniowym programie “The Wall. Wygraj marzenia” wzięły udział dwie kobiety, które propagowały idee racerunningu (co te jest? – czytaj poniżej). Panie obiecały przekazać wygrane przekazać Fundacji Złotowianka – mówi nam jej prezeska Angelika Leszczyńska. Los sprzyjał uczestniczkom, które wygrały zawrotną kwotę ponad 271 tys. złotych. Kwota ta jednak nie trafiła na konto fundacji. – To bardzo niezręczna sytuacja – nie kryje żalu Leszczyńska.

W grudniu 2018 roku na antenie TVP1 wyemitowano odcinek programu “The Wall. Wygraj marzenia”, w którym wzięły udział pani Olga i pani Ewa. Uczestniczki propagowały ideę racerunningu, czyli sportu dla osób niepełnosprawnych, w którym biegacze używają trójkołowego roweru. Oficjalnym przedstawicielem tej dyscypliny sportowej w Polsce jest Fundacja Złotowianka ze Złotowa (woj. wielkopolskie), która zajmuje się także pomaganiem osobom potrzebującym. Z tą Fundacją były związane obie uczestniczki.

Padła deklaracja

W czasie programu kobiety wielokrotnie podkreślają, że chcą wspierać osoby niepełnosprawne, a ich marzeniem jest, by w każdym województwie powstała sekcja racerunningu. Los im sprzyja, bo ostatecznie wygrywają ponad 271 tys. złotych.

Na nagraniu zarejestrowanym w studiu teleturnieju tuż po programie, które zostało opublikowane na oficjalnym facebookowym profilu “The Wall. Wygraj marzenia”, z ust pani Olgi i pani Ewy pada deklaracja. – Fundacja Złotowianka dzisiaj po prostu wzbogaciła się o kwotę 271 tys. złotych. Jesteśmy mega szczęśliwe, dumne i jeszcze nie wierzymy w to. A dla naszych podopiecznych: byłyśmy tu dla was i bardzo się cieszymy, że udało nam się zdobyć kasę na to, żeby każdy w Polsce mógł trenować racerunning – oświadczają.

Pieniądze w takiej kwocie nigdy jednak do Fundacji nie trafiły… – zauważył użytkownik serwisu Wykop.pl.

Fundacja zabiera głos

Na początku kwietnia na stronie Fundacji Złotowianka zamieszczono oświadczenie. “W odpowiedzi na Państwa liczne pytania i telefony dotyczące dysponowania przez Fundację Złotowianka kwotą 271 689 zł [brutto – przyp. red.], stanowiącą równowartość wygranej w programie “The Wall. Wygraj marzenia”, wyemitowanym w TVP 1 w dniu 7 grudnia 2018 roku, wyjaśniamy, że do Fundacji w okresie od dnia 7 grudnia 2018 roku do dnia dzisiejszego [5 kwietnia – przyp. red.] nie wpłynęła kwota w tej wysokości.

Jednocześnie informujemy, że z uzyskanej wygranej jedna z uczestniczek ww. odcinka programu “The Wall. Wygraj marzenia”, pani Olga, wpłaciła na konto Fundacji kwotę 60 000 złotych [brutto – przyp. red.], za co serdecznie dziękujemy w imieniu własnym i naszych podopiecznych” – czytamy w oświadczeniu. 

* podano kwoty brutto

Opublikowany przez Fundacja Złotowianka Piątek, 5 kwietnia 2019

“Chciały grać dla Fundacji”

O sprawę zapytaliśmy Angelikę Leszczyńską, prezes Fundacji Złotowianka. Ta potwierdziła w rozmowie z Fakt24, sytuacja od momentu wydania oświadczenia się nie zmieniła. – Zamieściliśmy to oświadczenie, ponieważ po emisji programu rozdzwoniły się do nas telefony od naszych podopiecznych, którzy pytali o tę kwotę. Pieniądze w takiej kwocie do nas nie spłynęły i musieliśmy to wyjaśnić – powiedziała prezes. – Niepotrzebnie poszedł komunikat, że są pieniądze. Dodatkowo program był powtarzany. Nasi podopieczni naprawdę liczyli na to, że te pieniądze spłyną – dodała.

– Jedna z pań przekazała nam 60 tys. złotych brutto, z czego otrzymała 22 tys. zł prowizji ze względu na to, że w Fundacji zajmowała się m.in. fundraisingiem [pozyskiwaniem funduszy lub darowizn na cele społeczne – przyp. red.] – zaznaczyła w rozmowie z nami Angelika Leszczyńska. Jej słowa potwierdziła przekazująca darowiznę, pani Olga. Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że druga z pań także przeznaczyła symboliczną kwotę na Fundację Złotowianka.

– Mail z telewizji [z zaproszeniem do programu – przyp. red.] przyszedł na konto Fundacji. Rozesłałam go do pracowników i pań z rady, no i zgłosiły się dwie osoby, panie Olga i Ewa – przyznała prezes. – Przed emisją programu powiedzieliśmy paniom, że nie muszą grać dla Fundacji, że mogą grać prywatnie, dla siebie. One jednak chciały grać dla Fundacji – zaznaczyła Angelika Leszczyńska. Jak dodała, panie w dniu nagrania programu nie były już pracownicami Fundacji. Telewizja podpisała umowę z prywatnymi osobami.

Oparcie na zaufaniu

Podczas nagrania programu pojawiła się informacja, że pieniądze trafią na racerunning, a w materiale promującym program panie wskazują, że wygraną otrzyma Fundacja. – Wyemitowano spot, w którym pojawili się nasi podopieczni i ich rodzice. Wszystko kojarzyło się z racerunngiem. Potem rozdzwoniły się telefony. Ludzie pytali o tę kwotę – przyznała prezes Złotowianki. – Panie zmieniły decyzję. Trudno się do tego ustosunkować – podkreśliła.

Jak przyznała Angelika Leszczyńska, to bardzo niezręczna sytuacja. – Przez 11 lat pracujemy na dobre imię Fundacji, realizujemy projekty, podejmujemy mnóstwo działań, by zdobywać fundusze i pomagać niepełnosprawnym. Nasz system jest przejrzysty, czysty, rzetelny i opiera się na zaufaniu. Skrupulatnie się rozliczamy, dokumentujemy wszystko. Baliśmy się niedomówień, więc musieliśmy zamieścić to oświadczenie – wskazała.

Z naszych informacji wynika, że po emisji programu panie twierdziły, że nie mają o czym rozmawiać, dopóki pieniądze nie trafią na ich konta. Na spotkaniu z Fundacją, do którego doszło w lutym, tylko pani Olga miała wyrazić chęć porozumienia i przekazania części pieniędzy za swojej puli wygranej. – Jaką kwotę przekazała Ewa, nie mogę powiedzieć, bowiem zastrzegła sobie anonimowość tej sumy – przyznała Angelika Leszczyńska. – Tu chodzi nie tyle o pieniądze, co o rzetelność informacji. My już nawet  nie chcemy tych pieniędzy. Radziliśmy sobie bez nich wcześniej, to i teraz sobie poradzimy. Ciężko pracowaliśmy i nadal ciężko pracujemy dla naszych podopiecznych. Trudno jednak nie zrozumieć niezadowolenia podopiecznych i rodziców – tłumaczyła nam prezes.

“Emocje są przeogromne, potem przychodzi szara rzeczywistość”

Udało się nam skontaktować z uczestniczkami teleturnieju. Obie przyznały, że jest im przykro, gdy czytają komentarze internautów na swój temat.

Pani Ewa stwierdziła, że nie chce wchodzić w publiczną dyskusję, która jej zdaniem “nie przynosi pożytku i karmi wrogość”. “Na rzecz osób niepełnosprawnych działam od lat siedemnastu jako pracownik i wolontariusz, i pewnie kolejne lata nie pozostanę obojętna” – napisała. Jak dodała, miała też „wesprzeć trzy organizacje pożytku publicznego, jak i osoby w trudnej sytuacji”. 

Z kolei pani Olga zamieściła oświadczenie, w którym przyznała, że otrzymała “z tytułu uczestnictwa w programie kwotę około 118 tys. zł”. Jak zaznaczyła, “prawo do rozdysponowania pieniędzmi ma wyłącznie beneficjent programu”. Dlatego też zdecydowała się wesprzeć “m.in. podopiecznych fundacji i inne osoby w ciężkiej sytuacji materialnej”, których – ze względu na ich prośbę – nie może wymienić z imienia i nazwiska, oraz Fundację Złotowianka. “Nadal współpracuję z Fundacją i taki stan rzeczy został ustalony i zaakceptowany przez obie strony” – dodała. Z kolei prezes Fundacji podkreśliła, że pani Olga wyraziła chęć współpracy, ale Fundacja podchodzi z ostrożnością do całej sytuacji.

W rozmowie z Fakt24 pani Olga podkreśliła, że umowę o udział w programie podpisała – wraz z panią Ewą – jako osoba prywatna. – Dostałyśmy się do programu po castingu. Program wspiera osoby prywatne, które robią coś fajnego. Ja w tym czasie pracowałam w Fundacji i byłam zafascynowana racerunnigiem – zaznaczyła. – Postanowiłyśmy, że to będzie super reklama dla tego sportu, niezależnie od wygranej – dodała.

Swoją część nagrody, jak przyznała, otrzymała trzy miesiące po emisji programu. – W międzyczasie wpływały liczne prośby zarówno do mnie, jak i do fundacji. Postanowiłam, że część z nich zrealizuje osobiście, skoro jestem “podatnikiem” i właścicielem swojej części wygranej, a część, taką jaką chce, w darowiźnie przekaże fundacji do rozdysponowania. I tak też się stało – podkreśliła. Wedle zapewnień kobiety miała ona wesprzeć nie tylko Fundację, ale też i jej podopiecznych. Pani Olga zaznaczyła, że całą wygraną kwotę przekazała na cele dobroczynne.

Na pytanie o niewywiązanie się z wcześniejszych deklaracji, pani Olga wskazała, że “emocje w programie są przeogromne, a potem przychodzi szara rzeczywistość”. – Smutne jest to, że podopieczni chcieliby natychmiastowego rozdzielenia pieniędzy. Przecież one powinny być również na reklamę sportu dla niepełnosprawnych lub utrzymanie sekcji – tłumaczyła. Na temat pani Ewy, z którą występowała w programie, nie chciała się wypowiadać.

Oświadczenie producenta 

Z oświadczeń, które otrzymaliśmy od Telewizji Polskiej oraz producenta wykonawczego programu, firmy Endemol Shine Polska Sp. z.o.o., wynika, że wygrana (271 968 zł) trafiła na konta uczestniczek programu. Panie otrzymały po 50 proc. wygranej kwoty potrąconej o 10 proc. podatku. Jak zaznaczono, to uczestnicy decydują, na jaki cel przeznaczą wygraną.

“Panie występowały jako osoby fizyczne. Deklarowały propagowanie racerunningu” – czytamy w przesłanym oświadczeniu. “W programie nie padła nigdzie nazwa fundacji ani deklaracja przekazania tej konkretnie fundacji całej wygranej” – dodano.

A jak wyglądała procedura castingu? “Mail został skierowany do Fundacji Złotowianka i to Fundacja zdecydowała o wytypowaniu dwóch pań, które będą ją w ten sposób reprezentować” – poinformowała nas firma Endemol.