Wstrząsające kazanie podczas mszy za zabitą 10-latkę z Mrowin. “Gdzie był Chrystus, gdy umierała Kristina”

Śmierć 10-letniej Kristiny wstrząsnęła nie tylko niewielkimi Mrowinami na Dolnym Śląsku, ale całą Polską. W czwartek 13 czerwca dziewczynka została zamordowana 6 kilometrów od swojego domu. Mord miał podłoże seksualne. Zwłoki dziecka były w połowie rozebrane. Obława za pedofilem trwa. Tymczasem w sobotę odbyła się msza święta w intencji 10-latki. Zgromadzeni nie mogli powstrzymać łez.

Wciąż trwają poszukiwania zwyrodnialca, który zamordował 10-letnią Kristinę z Mrowin. Śledczy przeczesali już miejsce zbrodni, ale nie znaleźli na razie noża, którym zadźgał ją zabójca. Wnikliwie zbadano już prawdopodobne miejsce porwania dziecka i chaszcze, w których znaleziono zwłoki. Pobrano liczne próbki i od razu zaczęto przesłuchiwać sąsiadów.

Tragedia Kristiny

W czwartek 13 czerwca 10-letnia Kristina z Mrowin wracała ze szkoły. Miała dotrzeć do sąsiedniej miejscowości, by tam uczestniczyć w lekcji śpiewu. Nie dotarła ani tam, ani do odległego o 200 metrów domu. Morderca dopadł ją prawdopodobnie w okolicach boiska sportowego. Tam widziano ją po raz ostatni. Na płocie znaleziono też jej kurtkę. Zwyrodnialec wywiózł dziecko ok. 6 km dalej do lasu pod Pożarzyskiem, gdzie znaleziono pokłute nożem, obnażone ciało.

Wzruszające pożegnanie w czasie mszy

W sobotę, 15 czerwca o 18.00, w kościele p.w. Matki Bożej Królowej Polski w Mrowinach odbyła się msza w intencji zamordowanej Kristiny. – To, co w ostatnich dniach wydarzyło się na terenie naszej parafii, dotyka nas wszystkich – mówił ks. Paweł Szajner, proboszcz parafii. – Nie chciałbym w tej chwili rozwodzić się na ten temat, bo jest to wszystko zbyt bolesne, a emocje biorą górę. Ale kiedy w dniu dzisiejszym zostałem zapytany gdzie był Pan Bóg, gdzie był Chrystus kiedy Kristina umierała, odpowiedziałem z głębi serca, bo tak czuję: Chrystus wraz z nią umierał. Bo powiedział bardzo jasno: ‘cokolwiek uczyniliście jednemu z najmniejszych braci moich, mnieście uczynili’. On, umierając wraz z nią, zaprowadził ją do domu Ojca, by miała udział w pełnej radości – wyjaśniał w czasie kazania. 

Proboszcz wspominał, że Kristina, jak inne dzieci w Mrowinach, brała udział w konkursach recytatorskich. Pewnego razu, gdy skończyła swój występ, usiadła koło nauczycielki i zasłuchała się w słowa koleżanki, która deklamowała słowa księdza Twardowskiego “spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”. Na koniec powiedziała “proszę pani, jaki piękny wiersz”. – Dziś, drodzy bracia i siostry, każdy z nas powinien sobie postawić pytanie o to, czy spieszy się kochać drugiego człowieka, czy w naszych czynach jest miłość. Bo brak miłości prowadzi do zła i tragedii – podkreślił. I przypomniał, że liczy się każdy, nawet najmniejszy gest, który w dalszym życiu będzie owocował.