Wojciechowska pokazała romantyczne zdjęcie z Przemkiem. Jest nadzwyczaj romantyczne

Martyna Wojciechowska rzadko pokazuje się w mediach społecznościowych razem z ukochanym – Przemkiem Kossakowskim. Tym razem zrobiła wyjątek i opublikowała romantyczne zdjęcie z Amsterdamu.

Martyna Wojciechowska pokazała romantyczne zdjęcie z Przemkiem Kossakowskim

Martyna Wojciechowska i Przemysław Kossakowski tworzą zgraną parę. Zakochani nie epatują jednak łączącym ich uczuciem w mediach. Próżno też szukać ich wspólnych zdjęć w mediach społecznościowych. Ostatnio na Instagramie podróżniczki pojawiła się fotografia z ukochanym. Romantyczne zdjęcie z Amsterdamu, na którym Przemysław całuje w policzek Martynę, spodobało się jej wielbicielom.

Co dzieje się w Amsterdamie, zostaje w Amsterdamie – podpisała fotografię Martyna Wojciechowska. Fani zakochanych życzyli im w komentarzach dużo szczęścia. „Jak wy fajnie razem wyglądacie. Szczęścia na każdym krańcu świata”, „uwielbiam was razem i każdego z osobna”, „takie pary i takich ludzi uwielbiam oglądać”, „dwie absolutnie niezwykłe osobowości. Jesteście piękni” – pisali wielbiciele pary.

Martyna Wojciechowska i Przemysław Kossakowski: Jak się poznali?
Martyna Wojciechowska i Przemysław Kossakowski po raz pierwszy pojawili się publicznie razem na ubiegłorocznym balu TVN. Poznali się w studiu „Dzień Dobry TVN”.

Poznaliśmy się w studiu Dzień Dobry TVN. Realizowałem odcinek jednego ze swoich programów. Podaliśmy sobie dłonie, spojrzeliśmy w oczy i wyraziliśmy zdziwienie, że przez pięć lat się nie poznaliśmy. Dałem Martynie swój numer telefonu, licząc, że zrewanżuje się tym samym, ale ona, zdaje się, miała inne zdanie na ten temat. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Potem wróciłem na Podlasie i przez pół roku nie mieliśmy kontaktu – powiedział podróżnik w rozmowie z magazynem „Twój Styl”.

Pierwsza odezwała się Martyna, wysyłając przyszłemu ukochanemu niemiłego SMS-u. Nagle któregoś wieczoru dostaję od niej SMS. Wiadomość była pełna pasji i prawdziwego gniewu. Okazało się, że właśnie natknęła się na mój program, w którym jadłem zupę z płetwy rekina. Zarzuciła mi skrajną nieodpowiedzialność. Branie udziału w nagannych praktykach dewastujących ekosystem. Ten SMS mnie zachwycił. Postanowiłem udowodnić jej, że zjadanie zagrożonych gatunków to najmniejsza z moich wad. Ten proces trwa do dzisiaj… – powiedział w wywiadzie.