Te zdjęcia zalały sieć. Niewielu wie, że to może być powodem unieważnienia egzaminu

Dzisiaj czwarty dzień strajku nauczycieli. Wielu martwiło się, że z tego powodu egzaminy w szkołach mogą się nie odbyć – w końcu nie ma nauczycieli, którzy mogliby zapewnić opiekę i wejść w skład komisji. Okazało się jednak, że MEN robi wszystko, by dzieci zasiadły do pisania testów. Tylko czy przyjęte rozwiązania są zgodne z prawem?

Policjanci, strażacy, siostry zakonne, księża, urzędnicy. Facebooka zalały wiadomości, że MEN staje na głowie, żeby zapewnić osoby do obsługiwania egzaminów. Byleby miały wykształcenie pedagogiczne. Dlatego, gdy pojawiły się pierwsze zdjęcia z testów gimnazjalnych, internauci chętnie zaczęli się nimi dzielić.

Polska szkoła 2019 r. Egzamin Gimnazjalny

Opublikowany przez Marcin Krystian Wichert Środa, 10 kwietnia 2019

Wielu komentujących uważa, że to niepotrzebne czepianie się, bo przecież “najważniejsze, że egzaminy się odbyły”. Warto również podkreślić, że nikt nie podaje źródła zdjęć. Równie dobrze mogą pochodzić one ze szkół katolickich lub po prostu przedstawiać katechetów.

Trudno zatem wyrokować na temat tych konkretnych ujęć. Wiadomo jednak, że w wielu placówkach nad egzaminami czuwają osoby bez przygotowania, które nie pracują w szkołach na co dzień.

Wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński w rozmowie z “Newsweekiem” wskazuje,  że może to być powód, by egzamin gimnazjalny unieważnić. – Doszło do złamania prawa. Zgodnie z ustawą o systemie oświaty w komisjach egzaminacyjnych mogą pracować tylko nauczyciele. Tymczasem okazuje się, że uczniów pilnują osoby z tak zwanej łapanki księża, siostry zakonne, strażacy, emeryci, a nawet Służba Więzienna.

Brawo! Pozornie spokojnie przebiegający dzisiaj egzamin gimnazjalny był farsą. Dyrektorom przystawiono pistolety do…

Opublikowany przez Mariusz Strzalkowski Środa, 10 kwietnia 2019

Dyrektorom szkół udało się zatem skompletować zespoły na czas egzaminów, nie ma jednak na to rozwiązanie podstawy prawnej. Baszczyński zwraca również uwagę na nieprawidłowości, do których dochodzi w szkołach, m.in. pogwałcenia karty nauczyciela i ustawy o systemie oświaty.

Wiceprezes dodaje, że w osoby, które stawiły się na egzaminy, dostaną od 100 do nawet 450 zł dziennie. – Nagle znalazły się na to pieniądze, a przecież do tej pory mówiono nam, że nauczyciel, który przychodzi na egzamin, robi to w charakterze wolontariatu.

Opinie Baszczyńskiego o możliwości unieważnienia egzaminów podziela Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. – Zaangażowanie do zespołów nadzorujących osób niespełniających warunków ustawowych może stanowić w przyszłości podstawę unieważnienia egzaminów przeprowadzonych z udziałem takich osób – zaznaczył w dokumencie, który w poniedziałek wysłano do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej.

Zaledwie w ubiegłym tygodniu Zalewska podpisała rozporządzenie, w myśl którego członkiem zespołu nadzorującego i egzaminacyjnego może być każda osoba, która ma kwalifikacje pedagogiczne, nawet jeżeli nie pracują w żadnej szkole.