Tajemnicza śmierć panny młodej. Kilka miesięcy wcześniej przeszła ogromną traumę

Dopiero co wzięliśmy ślub… Roksana była taka szczęśliwa, nic nie zapowiadało tragedii – mówi zdruzgotany pan Jarosław (34 l.) z miejscowości Skarszewy (woj. pomorskie). Jego 24-letnia żona zaginęła dwa dni po ślubie. Ciało znaleziono po tygodniu. Zdruzgotany mąż ujawnia, co mogło być przyczyną tej tragedii.

Roksana i Jarosław byli parą od 6 lat. Postanowili pobrać się w sobotę, 1 grudnia. – Tak pięknie wyglądała w różowej sukni, zachowywała się zwyczajnie, nic nie wzbudziło moich podejrzeń. Wszyscy dobrze się bawili na weselu – wzrusza się pan Jarosław.

W poniedziałek Roksana wstała wcześnie rano. Powiedziała, że jedzie po bułki. Wsiadła do czerwonego golfa i odjechała. Potem okazało się, że nie zabrała dokumentów, portfela i telefonu. Długo nie wracała, więc rodzina najpierw sama jej szukała, a kiedy to nie przyniosło rezultatów, zgłosiła policji zaginięcie.

Na zapisie monitoringu ostatni raz auto widziano na drodze do lasu. W pobliżu jest jezioro Borówno Wielkie. Tam poszukiwania prowadzili nurkowie. – W sobotę około południa odnaleźli samochód, w którym było ciało poszukiwanej Roksany – mówi mł. asp. Małgorzata Szweda z policji w Starogardzie Gdańskim.

Śledczy wstępnie biorą pod uwagę nieszczęśliwy wypadek. Jadąc autem, Roksana mogła w coś uderzyć i stracić panowanie nad samochodem. W pobliżu jeziora znaleziono bowiem kawałki karoserii.

Ale dlaczego nie pojechała po pieczywo? Czy Roksana mogła cierpieć na depresję? Kilka miesięcy temu poroniła. Bardzo to przeżyła. – To był dla niej cios, ale nie poddaliśmy się. Mogliśmy walczyć o kolejne dziecko. Może te wspomnienia wróciły… – rozmyśla pan Jarosław.