Tajemnicza śmierć młodej matki. Rano nie dawała znaku życia. Jej mała córeczka próbowała ją obudzić

4-letnia córeczka próbowała rano obudzić mamusię, ale ona się nie ruszała. Jej ciało było zimne. Przerażone dziecko zawiadomiło domowników. Na miejsce przyjechała karetka. Niestety, załoga pogotowia mogła tylko stwierdzić zgon. Śmierć 26-letniej Iwony jest szokiem dla mieszkańców Brzyskiej Woli na Podkarpaciu, gdzie doszło do tragedii. Sprawę bada prokuratura.

Kobieta pochodziła spod Biłgoraja w woj. lubelskim. Kilka lat temu sprowadziła się do Brzyskiej Woli i zamieszkała z mężem w jego rodzinnym domu. Mężczyzna pracuje za granicą. Nic nie zapowiadało dramatu. Zdaniem mieszkańców Iwona na nic się nie skarżyła. Nic nie wiedzą, by miała jakieś problemy zdrowotne. Dlatego nikt nie rozumie, dlaczego młoda matka zasnęła, a rano już się nie obudziła. Mieszkańcy bardzo współczują jej córeczce, Kornelce, która tak nagle została bez swej ukochanej mamusi.

Śmierć młodej matki jest zagadką dla śledczych. Zgłoszenie o znalezieniu zwłok odebrali rano 23 listopada. Na miejscu w domu przeprowadzono szczegółowe oględziny. Zarządzono też sekcję zwłok.



– Wstępny wynik sekcji pozwolił biegłemu na wykluczenie udziału osób trzecich w przyczynieniu się do śmierci kobiety. W sprawie trwają dalsze czynności zmierzające do wyjaśnienia przyczyny śmierci 26-latki – informuje Łukasz Harpula, prokurator okręgowy w Rzeszowie.

W środę odbyła się msza żałobna za zmarłą, która została odprawiona w kościele w Brzyskiej Woli.