Skatował Olę w sypialni. Trzy córki zostały bez matki

Ola miała opuchniętą, zakrwawioną twarz, złamania, siniaki na klatce piersiowej, dolnej części pleców, kości łonowej i ramionach. Cała sypialnia, aż po sufit była obryzgana krwią. Znaleziono ją z zaciśniętą pętlą na szyi. Oskarżony o zabójstwo Krzysztof U. twierdzi, że nie pamięta, co się stało. Wie jednak, że to on zabił.

Sprawę zabójstwa 51-letniej Polki opisuje gazeta “BN DeStem”. Ola mieszkała w Ossendrecht w Holandii. Mimo rozwodu z Krzysztofem U. wciąż żyli pod jednym dachem. Dom dzielili z jeszcze jedną osobą. 

Wściekł się, bo była żona znalazła sobie innego

Rozstali się przez kłótnie, alkohol i przemoc, mimo to Krzysztof miał nadzieję, że matka trójki jego córek (para miała też wnuki) nadal z nim będzie. Wściekł się, gdy Ola znalazła sobie innego.

Ponieważ oskarżony milczy na temat okoliczności i motywu zbrodni, prokuratura uznała, że to właśnie zazdrość mogła być powodem zabójstwa. Dramat rozegrał się w kwietniu 2018 roku. Małżonkowie byli wtedy sami w domu, wcześniej współlokator dostrzegł Krzysztofa z butelką wódki.

Horror trwał 20 minut

Kiedy wrócił ze sklepu zastał na miejscu policję i służby pogotowia. Po śmierci żony Krzysztof U. miał zadzwonić do kolegi i poprosić, by wezwał stróżów prawa oraz pogotowie. Wyznał, że zrobił coś okropnego: “Myślę, że moja żona nie żyje. I ja to zrobiłem” – miał powiedzieć.

Olę znaleziono w sypialni, miała opuchniętą, zakrwawioną twarz, złamania, siniaki na klatce piersiowej, dolnej części pleców, kości łonowej i ramionach oraz pętlę na szyi. Nawet na suficie była krew. Stwierdzono, że horror trwał 20 minut.

Jej były mąż twierdzi, że nie pamięta ataku, ale zdaniem prokuratury to bzdura. Krzysztof U. tłumaczył się, że brał wtedy leki na psychozę. Biegli stwierdzili, że mężczyzna posiada “cechy antyspołeczne i narcystyczne”, lekką niepełnosprawność intelektualną i jest uzależniony od alkoholu.

Ich zdaniem dokładnie wie, co stało się feralnego dnia oraz dlaczego zaatakował żonę, ale nie chce o tym mówić. Możliwe, że jest to dla niego zbyt bolesne. Prokuratura domaga się skazania Krzysztofa U. na 12 lat więzienia. Wyrok zapadnie w połowie października.