Rozenek oskarżana o przypisanie sobie autorstwa książki. Oskarża nie byle kto!

Małgorzata Rozenek Majdan pochwaliła się, że właśnie wydała nową książkę pt. “In vitro. Rozmowy intymne”. Gwiazda TVN chwali się w internecie, że to efekt jej wielomiesięcznej pracy. Ale właśnie pojawił się głos, który poważnie nadwątlił wiarygodność celebrytki. Padły poważne oskarżenia. I to z ust nie byle kogo! Osobą, która odważyła się podważyć autorstwo pozycji, która ma na okładce nadrukowane nazwisko Rozenek-Majdan, jest… dominikanin udzielający wywiadu do książki. Ojciec Paweł Gużyński zarzucił celebrytce, że rozmowy nie zostały przeprowadzone, ani opracowane przez nią, więc Rozenek-Majdan nie może nazywać siebie autorką tej pracy. Skontaktowaliśmy się z dominikaninem i podjęliśmy próbę kontaktu z Małgorzatą Rozenek-Majdan.

Małgorzata Rozenek pochwaliła się na Instagramie, że właśnie wydała nową książkę, w której poruszyła ważny choć kontrowersyjny społeczny problem. Książka nosi tytuł “In vitro. Rozmowy intymne” i zawiera wywiady z ekspertami z różnych dziedzin życia dotyczącymi zapłodnienia metodą “in vitro”.

“Dziś już mogę głośno podzielić się z Wami efektami mojej wielomiesięcznej pracy. Długie poszukiwania bohaterów, kilkanaście spotkań, kilkadziesiąt godzin rozmów, wiele łez, radości, śmiechu oraz smutku… Jestem dumna z tego, że książka „In vitro. Rozmowy intymne” właśnie ujrzała światło dzienne. Jestem szczęśliwą mamą dwóch wspaniałych synów. Nie byłoby ich ze mną, gdyby nie pomoc lekarzy. Gdyby nie In vitro. Dyskusja wokół tego tematu wciąż rodzi niezdrowe emocje, powiela krzywdzące stereotypy, służy jako narzędzie walki politycznej. Dzięki ginekologom, seksuologom, embriologom oraz księdzu dominikanowi przedstawię Wam całą prawdę o tej procedurze. Kilkakrotnie przeszłam procedury In vitro, i tak jak tysiące kobiet, mających problem z zajściem w ciąże, znam radość sukcesu i smutek porażki. Nie mogę dłużej milczeć. Czuję, że razem z innymi rodzicami mam obowiązek zabrać głos – napisała Rozenek na Instagramie (pisownia oryginalna).

Celebrytka nie ukrywa, że jest dumna ze swojej nowej publikacji. Tylko czy jej nowa książka faktycznie jest efektem jej ciężkiej i wielomiesięcznej pracy?

Współautor jednego z wywiadów, Dominikanin Paweł Gużyński opublikował na swoim profilu list otwarty, w którym zarzuca Rozenek, że nie powinna ona nazywać siebie autorką zawartych w książce wywiadów.

“Szanowna Pani Małgorzata Rozenek-Majdan,

W świecie show-biznesu, podobnie jak w życiu w ogóle, zdarzyć się może niemal wszystko. Jednakowoż w każdym wypadku cel nie uświęca środków.

Napisała Pani na Instagramie: ‘Dziś już mogę głośno podzielić się z Wami efektami mojej wielomiesięcznej pracy. Długie poszukiwania bohaterów, kilkanaście spotkań, kilkadziesiąt godzin rozmów, wiele łez, radości, śmiechu oraz smutku… Jestem dumna z tego, że książka „In vitro. Rozmowy intymne” właśnie ujrzała światło dzienne. Jestem szczęśliwą mamą dwóch wspaniałych synów. Nie byłoby ich ze mną, gdyby nie pomoc lekarzy. Gdyby nie In vitro. Dyskusja wokół tego tematu wciąż rodzi niezdrowe emocje, powiela krzywdzące stereotypy, służy jako narzędzie walki politycznej. Dzięki ginekologom, seksuologom, embriologom oraz księdzu dominikanowi przedstawię Wam całą prawdę o tej procedurze.’

– Jako współautor jednego z wywiadów, mam dwie uwagi do powyższej wypowiedzi. Po pierwsze, wywiady nie zostały przeprowadzone, zebrane i opracowane kosztem Pani wielomiesięcznej żmudnej pracy. Po drugie, rzeczownik “dominikanin” odmienia się w celowniku (komu? czemu?): dominikaninowi.

-Do udzielenia wywiadu, który ukazał się w książce firmowanej Pani imieniem i nazwiskiem, nie zniechęcił mnie ani Pani status celebrytki, ani wielce prawdopodobna negatywna reakcja własnego środowiska. Niemniej nie mogę pozostać obojętny na fakt, iż tak bezceremonialnie przedstawia się Pani jako autorka wywiadów, które przeprowadził i opracował ktoś zupełnie inny.

– Pomysł zgromadzenie w jednej książce szerokiego spektrum spojrzeń i opinii dotyczących in vitro, przy zachowaniu pełnej swobody wypowiedzi osób udzielających wywiadów, moim zdaniem zasługuje na uwagę czytelników. Tak samo jak osoba rzeczywiście przeprowadzająca wywiady, uznałem że brak kościelnego głosu byłby poważnym brakiem w takiej publikacji. Czy komuś się to podoba czy nie, Kościół jest jednym z głównych protagonistów debaty dotyczącej in vitro.

– Osobiście nie boję się publicznej konfrontacji z odmiennymi poglądami niż moje, także w sytuacji bycia w mniejszości. Uważam także, iż Kościół nie może unikać dyskusji, kaprysząc na celebryckość znacznej części współczesnego areopagu. Dlatego wciąż sądzę, że dobrze zrobiłem włączając się w Pani inicjatywę. Jednak nie aprobuję faktu, że publicznie uznaje się Pani za autorkę książki, do treści które nie przyłożyła Pani ręki w stopniu uprawniającym do nadania sobie miana jej autorki.” – brzmi oświadczenie opublikowane na Facebooku Pawła Gużyńskiego.


Głos w tej sprawie niemal natychmiast zabrało wydawnictwo książki “Prószyński i S-ka”. Na ich oficjalnym profilu na Instagramie pojawiło się stosowne oświadczenie.

“OŚWIADCZENIE WYDAWCY

W odpowiedzi na wątpliwości pojawiające się w odniesieniu do książki „In vitro. Rozmowy intymne” Małgorzata Rozenek-Majdan, która ukaże się 14 maja nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka oświadczamy, że:

Książka „In vitro. Rozmowy intymne” to projekt zainicjowany przez Małgorzatę Rozenek-Majdan, w który włożyła wiele czasu, wysiłku i serca. Miało w nim udział wiele osób wymienionych w stosownych podziękowaniach i w stopce redakcyjnej książki, co jest obowiązującą praktyką wydawniczą przy tego typu projektach. Pragniemy podkreślić, że przez wiele miesięcy Małgorzata Rozenek-Majdan brała udział we wszystkich etapach powstawania książki „In vitro. Rozmowy intymne”. Podważanie jej autorstwa w przypadku książki poruszającej temat, w który jest od wielu lat publicznie i osobiście zaangażowana, jest tym bardziej krzywdzące. Przykro nam, że odwraca uwagę od społecznej debaty, którą chcieliśmy rozpocząć za sprawą tego projektu wydawniczego”. – czytamy na Instagramie wydawnictwa.

Na dowód tego, że Rozenek brała czynny udział przy pracy nad powstawaniem książki, wydawnictwo opublikowało zdjęcie celebrytki z jednym z ekspertów, który udzielił jej wywiadu.

Próbowaliśmy skontaktować się z główną zainteresowaną – Małgorzatą Rozenek-Majdan. Niestety bezskutecznie. Jednak na jej stanowisko w tej sprawie nie trzeba było długo czekać. Na jej instagramowym profilu również pojawiło się oświadczenie. Celebrytka nie ukrywa, że poczuła się dotknięta zarzutami dominikanina.

“W życiu zdarzyć się może niemal wszystko… Podważanie mojego wieloletniego zaangażowania w temat In vitro i autorstwa książki jest niestosowne i krzywdzące. Dlatego czuję, że powinnam zabrać głos i ostudzić te emocje. Książka „In vitro. Rozmowy intymne” jest moim autorskim pomysłem, który zaproponowałam wydawnictwu Prószyński i S-ka. Przez wiele miesięcy przygotowywałam merytorycznie każdą rozmowę i merytorycznie ją opracowywałam . We wstępie mojej książki dziękuję wszystkim osobom biorącym udział w projekcie. Wyjaśniam też kulisy i charakter jego powstawania.

Nie chcąc być oskarżoną o jednostronność debaty, postanowiłam opublikować również wypowiedź przeciwników tej metody. Na ten głos czekają ludzie głęboko wierzący, walczący z problem niepłodności. Bardzo bym nie chciała, żeby niepotrzebne komentarze odwracały uwagę od społecznego problemu.

Na najbliższe dni zaplanowaliśmy publikacje zdjęć i nagrań dokumentujących kulisy powstawania tej książki. Mam nadzieję, że sama książka i one przyczynią się do pogłębionej dyskusji o sytuacji niepłodności i in vitro w Polsce. Uważam, że rozmowa jest potrzebna i czas ją zacząć” – napisała Rozenek-Majdan (pisownia oryginalna).

Dominikanin Paweł Gużyński udzielił nam jedynie zdawkowego komentarza w tej sprawie, w którym odesłał nas do obszernego oświadczenia na swoim Facebooku. Tłumaczył, że nie chodzi mu o “medialną zadymę”, lecz o – jak się wyraził “rudymenty uczciwości”.