Radiowóz śmiertelnie potrącił psa. „Zdechł na moich rękach”

Radiowóz śmiertelnie potrącił psa. Na miejscu zgubił rejestrację
Przykry incydent na jednej z łódzkich ulic. Z relacji świadków wynika, że policyjny radiowóz śmiertelnie potrącił niewielkiego psa. Po zderzeniu z czworonogiem samochód miał odjechać z miejsca zdarzenia. Zgubił jednak tablicę rejestracyjną. – Jest za wcześnie, by przesądzać o winie – mówi nam rzecznik łódzkiej policji.

Do wypadku doszło po godzinie 10 we wtorek 1 października. Na ulicy Rzgowskiej w Łodzi, na wysokości numeru 27, radiowóz policyjny śmiertelnie potrącił niewielkiego psa. 

– Właśnie byłem świadkiem potrącenia przez policję psa. Odjechali i nawet zostawili numery. Zdechł na moich rękach krztusząc się krwią – napisał Tomasz, jeden ze świadków zdarzenia.

– Właśnie przed chwilą, policja przejechała psa i nawet się nie zatrzymała. Zgubili swoje numery. Rzgowska 27. Brawo wy – napisał pan Adam, drugi świadek potrącenia psa.

Łódż, Rzgowska 27.Właśnie byłem świadkiem potrącenia przez policję psa Odjechali i nawet zostawili numery Zdechł na moich rękach ksztusząc się krwią😢Udostępniajcie!

Gepostet von Tomasz Matliński am Dienstag, 1. Oktober 2019

Rzecznik łódzkiej policji potwierdza, że takie zdarzenie miało miejsce. – Pracownik cywilny policji podczas przejazdu technicznego potrącił psa, który nagle wybiegł na ulicę. Prowadzimy dochodzenie w tej sprawie. Musimy ustalić, jak rzeczywiście wyglądała sytuacja, trzeba sprawdzić, czy kierowca faktycznie uciekł z miejsca zdarzenia, czy był świadomy potrącenia zwierzęcia. Musimy ustalić świadków, zebrać materiał. W tym momencie jest jeszcze zbyt wcześnie, by przesądzać o winie kierowcy – powiedział w rozmowie z Fakt24 Marcin Fiedukowicz, rzecznik prasowy łódzkiej policji.

Jak się dowiedzieliśmy, policja ustaliła już właściciela czworonoga. Pies uciekł swojej pani. Policja prosi świadków zdarzenia o zgłoszenie się na komendę miejską policji w Łodzi celem złożenia zeznań.

Co robić, gdy jesteśmy sprawcą lub świadkiem potrącenia zwierzęcia?

Przede wszystkim potrąconemu zwierzęciu należy udzielić pomocy. Ucieczka z miejsca zdarzenia zagrożona jest karą grzywny do 5 tys. zł. Ranne zwierzę można albo na własną rękę zawieźć do najbliższego weterynarza, albo wezwać na miejsce pomoc – policję czy straż miejską lub pracowników schroniska.

– Przy czym z moralnego punktu widzenia najbardziej odpowiednim rozwiązaniem jest samodzielne przetransportowanie psa czy kota do weterynarza. Wówczas zrehabilitujemy się przynajmniej płacąc za koszty leczenia. Gdy wezwiemy służby, koszta te poniesie miasto lub właściciel zwierzęcia – mówi w rozmowie z Fakt24 Małgorzata Lamperska, rzeczniczka poznańskiego schroniska.