Patryk zabijał zwierzęta dla przyjemności. Takiej kary się nie spodziewał…

Łącznie cztery lata więzienia dla Patryka M.(19l.), który bestialsko potraktował psa koleżanki oraz koty kobiety, u której mieszkał, a także dokonał rozboju. Młody oprawca usłyszał wyrok za swoje okropne czyny. Sąd nie miał wątpliwości co do winy nastolatka. Wyrok zapadł w piątek przed Sądem Rejonowym Szczecin-Prawobrzeże i Zachód.

Do dramatycznych scen doszło w marcu tego roku. Patryk M. rozciął udo psu koleżanki, po czym zaszył je… sznurówką. Oko psa wyszło z orbity co świadczy o tym, że był okrutnie duszony. Po wszystkim wyrzucił zwłoki psa na śmietnik, gdzie znalazł go sąsiad. To jednak nie było jedyne okrucieństwo jakiego dopuścił się wobec zwierząt: katował dwa starsze koty perskie w mieszkaniu pani Agnieszki, u której mieszkał. W styczniu tragicznie zginął kot Stefan. Pod koniec lutego złamania miednicy doznała kotka Jadzia. W toku postępowania ujawniono, że 19-latek dokonał także rozboju, dopuścił się również gróźb karalnych wobec pokrzywdzonych.

– Ja nie jestem psycholem tak, jak niektórzy mówią. Teraz jestem świadom, jak bardzo pobłądziłem w swoim życiu, nie chciałem nikogo skrzywdzić, a jak skrzywdziłem to przepraszam – tłumaczył Patryk M. podczas wcześniejszej rozprawy. Całe oświadczenie czytał z kartki.

Prokuratura żądała znacznie surowszej kary – 8 lat więzienia i 15 lat zakazu posiadania zwierząt. Obrona za to chciała uniewinnienia tłumacząc, że wszystko opiera się na domysłach i nie ma dowodów na zabójstwo kota, a psa miał zabić nieumyślnie. Obie strony zapowiadają apelację.

Wyrokiem oburzona jest Agnieszka Bagińska właścicielka zabitego i okaleczonego kota. Jak sama przyznała po rozprawie jest zła na tak niski wyrok i spodziewała się, że sąd przychyli się do żądań prokuratury. Po rozprawie mówiła, że przygotowuje się na apelacje.

Za same czyny wobec zwierząt sąd skazał nastolatka na 2 lata za kratami. Patryk M. otrzymał także 10-letni zakaz posiadania zwierząt. Dodatkowo został skazany za niszczenie mienia i groźby karalne, musi też wpłacić na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie trzy tysiące złotych. Wyrok nie jest prawomocny.