Pacjentka umierała w szpitalu. Lekarz kazał rodzinie… wezwać karetkę

Trudno sobie wyobrazić horror, przez jaki musiała przejść ta rodzina. Gdy pacjentka z poważnymi problemami z sercem trafiła na oddział wewnętrzny Jaworskiego Centrum Medycznego, jej bliscy sądzili, że jest już bezpieczna. Lekarz dyżurny wykonał wszystkie badania, zdiagnozował ostry zespół wieńcowy, po czym polecił rodzinie pacjentki, by zorganizowała transport do innego szpitala.

Wszystko wydarzyło się w 2015 r., jednak dopiero teraz prokuratura regionalna we Wrocławiu skierowała do Sądu Rejonowego w Jaworze akt oskarżenia przeciwko lekarzowi z Jawora (woj. dolnośląskie). Mężczyzna usłyszał zarzut narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo, czym nieumyślnie doprowadził do jej śmierci.

Feralnego dnia lekarz pełnił funkcję lekarza dyżurnego na Oddziale Wewnętrznym Jaworskiego Centrum Medycznego sp. z o.o. To on przyjął pacjentkę uskarżającą się na problemy z sercem. Zbadał kobietę, zmierzył jej ciśnienie, wykonał badanie elektrokardiograficzne serca i rozpoznał ostry zespół wieńcowy, który wiąże się z silnym niedokrwieniem mięśnia sercowego.

Mimo poważnego stanu pacjentki, nie zadecydował o natychmiastowym przewiezieniu jej do szpitala specjalistycznego. Zamiast tego kazał rodzinie pacjentki wezwać karetkę we własnym zakresie, a kobiecie wymagającej unieruchomienia na łóżku transportowym, pozwolił na samodzielne poruszanie się i opuszczenie szpitala. To, jak można się domyślić, doprowadziło do tragedii. Teraz lekarz może trafić do więzienia nawet na 5 lat. O jego losie zadecyduje sąd.