Obrzęk mózgu, krew na twarzy i klatce piersiowej. Tak tatuś traktował Damianka

Dariusz G. (42 l.) z Budzynia pod Kutnem (woj. łódzkie) usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa swojego syna Damianka. Zdaniem prokuratury mężczyzna znęcał się nad nim prawie od samego urodzenia. Opis obrażeń chłopca jest przerażający. Zarzuty usłyszała też matka chłopczyka.

Martyna Z. (22 l). poznała się z Dariuszem G. w Ochotniczej Straży Pożarnej w Żychlinie (woj. łódzkie). Sąsiedzi i znajomi pary twierdzili, że byli bardzo szczęśliwi. Mówili o nich, że to normalna rodzina. 

Z dzieckiem do szpitala

6 kwietnia 2018 roku Martyna Z. przyjechała do szpitala z półrocznym Damiankiem. Kobieta mówiła, że chłopczyk źle się czuje. Ale liczne obrażenia na ciele chłopca zaniepokoiły lekarzy. Ich zdaniem, wszystko wskazywało na to, że ktoś wobec maluszka stosuje przemoc.

Stan Damianka był tak ciężki, że chłopczyk trafił do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Damianek przeszedł poważną operację. Nie wiadomo było, czy chłopiec przeżyje. Zaniepokojeni obrażeniami lekarze wezwali policję. Matkę Damianka policja zatrzymała jeszcze w szpitalu. Ojca mundurowi znaleźli pijanego w domu. 

Obrzęk mózgu

Zdaniem prokuratury Dariusz G. znęcał się nad chłopcem od grudnia 2017 roku. – Szarpał chłopca za szyję oraz tułów, uderzał ręką po plecach i potrząsał nim, w wyniku czego spowodował u dziecka obrażenia ciała w postaci podbiegnięć krwawych na szyi, drobnych wybroczyn krwawych na twarzy i klatce piersiowej, a także obustronnych przewlekłych krwiaków podtwardówkowych wraz z obrzękiem mózgu– opisuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. 

Dariusz G. usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa syna, znęcania się nad nim ze szczególnym okrucieństwem i spowodowania u niego ciężkich obrażeń ciała skutkujących ciężkim kalectwem. Podczas przesłuchania nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i nie chciał składać wyjaśnień. 

Matka nie bez winy

Prokuratura postawiła zarzuty także Martynie Z. Usłyszała, że naraziła swojego synka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

– Mimo bowiem ciążącego na niej obowiązku opieki nad dzieckiem, mając świadomość że jest ono ofiarą przemocy ze strony partnera, pozostawiała je pod jego opieką. Nie podejmowała skutecznych działań, które mogłyby zapobiec cierpieniom syna – wyjaśnia rzecznik prokuratury. 

Rodzice Damianka przeszli obserwację sądowo- psychiatryczną. Biegli nie dopatrzyli się podstaw kwestionowania ich poczytalności. Dariuszowi G. grozi dożywocie, a jego partnerce do 5 lat więzienia.