Mówił, że BMW to jego “zabawka”. Zabił na pasach bohaterskiego ojca

Z zawodu mechanik samochodowy, z zamiłowania pasjonat podrasowanych aut. Krystian O. – bo o nim mowa – siedział za kierownicą rozpędzonego BMW, które na warszawskich Bielanach zabiło ojca rodziny. Jak ustalił Fakt24, 31-latek jeszcze niedawno chwalił się w sieci swoim autem: “Oto nowa zabawka dla dużych chłopców” – pisał. Zaledwie dwa lata później, właśnie tą “zabawką” pozbawił życia Adama O.

33-letni Adam G. zginął w niedzielne popołudnie, gdy wraz z żoną i dzieckiem przechodził przez pasy na warszawskich Bielanach. Kiedy mężczyzna zauważył zbliżające się z ogromną prędkością pomarańczowe BMW, w ostatniej chwili odepchnął żonę oraz wózek z dzieckiem na chodnik. Sam został śmiertelnie potrącony przez rozpędzoną maszynę.

Według Łukasza Puchalskiego, dyrektora Zarządu Dróg Miejskich, podejrzany jechał przez ul. Sokratesa z prędkością około 130 km/h. Wszystko wskazuje na to, że widział rodzinę, która weszła na pasy, ale nie zdołał się zatrzymać. 30 metrów przed przejściem znaleziono bowiem ślady hamowanie.

“Oto nowa zabawka dla dużych chłopców”

Jak ustalił Fakt24, kierowca to 31-letni Krystian O., mieszkaniec warszawskich Bielan. Z profilu mężczyzny w mediach społecznościowych wynika, że z zawodu jest mechanikiem samochodowym, a z zamiłowania pasjonatem samochodów marki BMW. Jeszcze w październiku 2017 roku 31-latek chwalił się w sieci swoim nowym nabytkiem.

“Oto nowa zabawka dla dużych chłopców. BMW e46 330 oczywiście benzyna. Jeszcze czeka korekta lakieru i ceramika” – napisał Krystian O. w komentarzu pod zdjęciem swojego auta.

Zaledwie dwa lata później pod kołami tej “zabawki” zginął Adam O. Po tragicznym wypadku na profilu Krystiana O. pojawiło się wiele komentarzy, w których internauci nie szczędzili mu gorzkich słów. “Morderca”, “powinien gnić w wiezieniu, a nie łazić po ulicach!”, “Zabawka? Wróć człowieku do resoraków, jeśli nie ogarniasz prowadzenia auta na drodze” – to tylko niektóre z wpisów oburzonych internautów. 

Wśród komentarzy na profilu Krystiana O. pojawiły się również wpisy bliskich ofiary. 

“A jak się czujesz z tym, że zabiłeś mi brata?” – napisała siostra zabitego mężczyzny.

“Tą zabawką zabiłeś mi zięcia potworze!!!” – skomentowała teściowa Adama O. 

W obliczu tragedii, do której doszło falę oburzenia wywołały również inne wpisy Krystiana O. w mediach społecznościowych. Jednym z nich jest zdjęcie licznika wskazującego 250 km/h opatrzone podpisem: “Jeśli jedziesz do nieba nie zabieraj pasażerów na gapę”. Kontrowersyjny post Krystiana O. opublikował na Twitterze dziennikarz Łukasz Zboralski.

“Odszedłeś tak niespodziewanie”

Po tragicznym wypadku żona bohaterskiego 33-latka pożegnała go w poruszającym wpisie na Facebooku.

“Odszedłeś tak niespodziewanie. Mój Najdroższy Mężu i Ukochany Tatusiu Naszego Wspaniałego Synka. Mimo że nie będzie Cię już fizycznie przy nas, wiem, że zawsze będziesz o nas dbał z daleka, tak jak robiłeś to przez tych kilka lat, które było nam dane ze sobą spędzić” – napisała pani Magdalena. “Jesteś naszym Aniołem i na zawsze pozostaniesz w naszych sercach. Choć żadne słowa nie ukoją tego bólu, dziękuję wszystkim za wsparcie i słowa otuchy w tych niezwykle trudnych dla nas chwilach” – czytamy we wpisie. Poinformowała, że pogrzeb męża odbędzie się 26 października. 

Po wypadku Krystian O. został zatrzymany przez policję. Przyznał się do postawionych mu zarzutów: spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz narażenia pieszych – kobiety i jej dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. – Wyjaśnił, że niewiele pamięta, dodał, że oślepiło go słońce – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

(Źródło: Fakt24.pl, PAP, Polsat News)