Miesięczna Ola nie żyje. Została odebrana rodzicom i trafiła do zakonnic

Miesięczna Ola nie żyje. Dziewczynka została odebrana rodzicom i trafiła do domu dziecka prowadzonego przez zakonnice. Zmarła po trzech tygodniach – pisze piątkowa ”Gazeta Wyborcza”. 

W styczniu rodzinie państwa Hauzerów została odebrana trójka dzieci: 11-letnia Sara, ośmioletni Łukasz i czteroletni Wiktor. Sąd stwierdził, że w domu dochodziło do częstych awantur wszczynanych przez pijanego partnera matki dzieci. – Czasem pokrzyczę, jak się zdenerwuje. A wtedy dzieciaki telewizor rozbiły, to jak miałem nie krzyczeć – tłumaczył.

Po urodzeniu się Oli w domu Hauzerów pojawił się kurator sądowy. Mężczyzna miał stwierdzić, że ”pan Jarosław w czasie wizyty zachowuje się irracjonalnie i może być pod wpływem alkoholu”. Sąd argumentując decyzję o umieszczeniu Oli w domu dziecka wskazał, że ”matka cały czas broni męża i bardziej zależy jej na nim niż na dzieciach”.

Zarzucił też Kamili, że pije alkohol i pali papierosy, mimo że karmi piersią

W lipcu br. miesięczna Ola trafiła do domu dziecka w Krzydlinie Małej, prowadzonego przez siostry zakonne. 31 lipca dziewczynka zmarła. – Rano opiekunka ją nakarmiła, poczekała, aż jej się odbije, i ułożyła ją w łóżeczku na boku. Wszystko było w porządku – wspomina siostra Agata.

Ola została przewieziona do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Lekarze nie potrafili wskazać przyczyny śmierci dziewczynki. Pytali, czy ktoś potrząsał dzieckiem.

Prokuratura we Wrocławiu wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Oli. Zrozpaczeni rodzice maleństwa chcą ”sprawiedliwości”. – Teraz nic nam nie zwróci naszej księżniczki – mówi Jarosław Hauzer.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza