Magda umierała w ciszy na oczach dzieci

Magdalena G. (†26 l.) krzyczała, błagała o litość, a on bił. Bił tak mocno, że upadła. Tłukł nawet wtedy gdy zalała się krwią. Gdy Krzysztof J. (30 l.) się zmęczył poszedł spać. Nie przeszkadzał mu nawet rozpaczliwy krzyk 2,5-rocznych bliźniąt, Franka i Mikołaja. Taki był pijany. Kiedy nad ranem ratownicy weszli do mieszkania, jeden z malców siedział na martwej mamie…

Chłopczyk myślał, że mama śpi i usiłował ją zbudzić. Ale Magdalena G. już się nie obudzi. Zabił ją domowy oprawca. I sąsiedzi, którzy nie kiwnęli palcem żeby ją przed nim uratować.

Czy tej tragedii można było zapobiec? Z pewnością tak – pod warunkiem, że sąsiedzi, którzy wiedzieli, że J. jest damskim bokserem i katuje partnerkę – powiedzieliby o tym policji. Ale nikt z nich tego nie zrobił. Tej feralnej nocy także nie interweniował żaden z nich, choć krzyk kobiety i jej błagania o pomoc niosły się po wszystkich piętrach!

– Ja nic nie słyszałam tej nocy! Ale przyznaję, że ten Krzysiek to był wariat, gdy się napił – mówi Faktowi Krystyna (68 l.), mieszkająca na parterze. To właśnie w nocy z 8 na 9 kwietnia swoje pijackie brutalne oblicze J. pokazał po raz kolejny. Dramat rozpoczął się około północy. Zwyrodnialec po powrocie do mieszkania wszczął awanturę, a po chwili w opętańczym szale rzucił się na swoją partnerkę.

Zadał jej kilkadziesiąt ciosów w brzuch i twarz. Dziewczyna błagała o litość, ale wtedy oprawca bił jeszcze mocniej. W końcu agresor opadł z sił i zasnął. A kobieta umierała w ciszy, na oczach dzieci. W końcu zmarła. Biegli stwierdzili, że ogromny krwiak odciął dopływ krwi do mózgu. Rano, około godz. 10, gdy J. ocknął się, wezwał do Magdy pogotowie. Było już jednak za późno, bo dziewczyna nie żyła od kilku godzin.

– Gdy ratownicy weszli do mieszkania, jeden chłopczyk siedział na martwej mamie i ją budził, bo myślał, że śpi – mówi Faktowi jeden z ratowników. Zdaniem śledczych gehennę kobiety mogli przerwać sąsiedzi, którzy ignorowali krzyk bitej ofiary. Śledczy szukają dowodów na to, że nie udzielono jej pomocy.

Gdy pytamy o to Michała (32 l.), sąsiada z naprzeciwka, ten wszystkiemu zaprzecza. Ale… po chwili przyznaje, że był świadkiem rodzinnej przemocy. – Sam odciągałem go kilka razy jak ją lał i targał za włosy. Tym razem przyrzekam, nic nie słyszałem – zarzeka się mężczyzna. Czy on i pozostali sąsiedzi mówią prawdę? Okaże się po prokuratorskim dochodzeniu. Krzysztof J. został aresztowany. Grozi mu 25 lat więzienia.