Ma dość. Powiedziała, co myśli o Kościele

Małgorzata Rozenek-Majdan odwróciła się od Kościoła. Tłumaczy dlaczego
Małgorzata Rozenek-Majdan nie ukrywa, że pochodzi z katolickiej rodziny ceniącej tradycyjne wartości. Mimo to odwróciła się od Kościoła, bo nie zgadza się na ingerencję księży w politykę czy próbę kontrolowania kobiet. “Dokładają kolejną cegiełkę do wstydu” – mówi w najnowszym wywiadzie.

Przy okazji promocji książki “In vitro. Rozmowy intymne” Małgorzata Rozenek-Majdan opowiedziała na łamach “Gazety Wyborczej” nie tylko o walce z niepłodnością, ale również o swoim stosunku do Kościoła i księży ingerujących w życie kobiet.

Celebrytka podejrzewa, że być może to głos Kościoła – sprzeciwiającego się in vitro, antykoncepcji czy edukacji seksualnej – doprowadził do tego, że Polki wstydzą się mówić o swoich problemach lub je ukrywają. To jeden z powodów, dla których odwróciła się od Kościoła.

– Zaczęłam odchodzić od Kościoła, bo nie zgadzam się z jego stanowiskiem w wielu ważnych dla mnie sprawach, m.in. in vitro, osób LGBT czy antykoncepcji. Nie akceptuję uwikłania Kościoła w politykę, silnego wpływu na państwo, tuszowania przypadków pedofilii wśród księży – przyznaje Rozenek w rozmowie z Anitą Karwowską.

“Perfekcyjna pani domu” ma świadomość, że może zostać skrytykowana. Jednak, jak sama przyznaje, woli, żeby dostawało jej się za poglądy, niż za to, jak wygląda lub w co się ubrała.

– Dziś faktem jest to, że po raz kolejny mężczyźni i Kościół próbują kobietom urządzać życie, dokładać kolejną cegiełkę do wstydu. Wstydzimy się mówić, że jesteśmy ofiarami przemocy, mobbingu, że zarabiamy mniej, że mamy problem z płodnością… Mam poczucie, że jest coraz bardziej opresyjnie. Im głośniej mówi się o prawach kobiet, tym więcej prób, by nas uciszyć. Skoro dajemy wam 500+, to się zamknijcie – komentuje celebrytka.

Wierzy jednak, że kiedyś Kościół zmieni stanowisko w wielu kwestiach, w tym kwestii in vitro, jednak na to potrzeba czasu.