Ludzie nie mają litości. Fala hejtu na profilu ojca Dawidka

Śmierć 5-letniego Dawida Żukowskiego i bardzo duże prawdopodobieństwo, że przyczynił się do niej jego ojciec Paweł Ż. († 32 l.) wywołała ogromne emocje wśród Polaków. Choć oczywiście potworna zbrodnia, jakiej najprawdopodobniej dopuścił się mężczyzna, jest niewybaczalna, to przerażająca jest także fala “hejtu”, jaka wylała się na profilu Pawła Ż.

Przez 10 dni poszukiwań cała Polska miała nadzieję, że ta historia jednak będzie miała szczęśliwy finał, że mały Dawidek Żukowski znajdzie się cały i zdrowy po tym, jak jego ojciec popełnił samobójstwo. Niestety, spełnił się najczarniejszy ze scenariuszy. W sobotę 20 lipca po południu znaleziono ciało chłopca dokładnie ukryte w zaroślach przy zjeździe na Pruszków z autostrady A2. Co więcej, na ciele chłopca ujawniono rany kłute w okolicy serca. Prokuratura prowadzi dochodzenie ws. zabójstwa. Wszelkie wątpliwości dotyczące przyczyn śmierci Dawida rozwieje odbywająca się w poniedziałek sekcja zwłok.

Wszystko wskazuje jednak na to, że do okrutnej śmierci Dawida Żukowskiego przyczynił się jego ojciec, Dawid Ż. Mężczyzna pozbawił syna życia najprawdopodobniej z chęci zemsty na swojej żonie. Para nie mieszkała ze sobą od kilku tygodni, a tuż przed zaginięciem chłopca 32-latek wysłał do mamy Dawida SMS o treści: “nigdy już nie zobaczysz syna”.

Tego bestialskiego czynu nie da się w żaden sposób wytłumaczyć ani obronić. Zrozumiałym jest, że osoba Pawła Ż. wzbudza skrajnie negatywne emocje. Co jednak niepokoi, to skala nienawiści przelewanej przez przypadkowych internautów na profilu ojca Dawidka na Facebooku. Pod ostatnimi zdjęciami mężczyzny pojawiło się blisko dwa tysiące komentarzy, z których większość jest wulgarna i wyjątkowo obraźliwa. Dlaczego ludzie tak reagują?

– Hejtu i mowy nienawiści w mediach społecznościowych jest w tym momencie mnóstwo i to na każdy temat. Co ważne – nie jest to negowane i potępiane, dopóki nie wydarzy się coś naprawdę strasznego. Trudno powiedzieć, dlaczego ludzie reagują w ten sposób. Jedną sprawą jest fakt, że po prostu mogą to napisać, więc korzystają. Te ich nienawistne komentarze może zobaczyć każdy, znajomi mogą przeczytać co ta osoba ma do powiedzenia w tym temacie i dzięki temu w pewien sposób się wyróżnić. Druga sprawa – w naszym społeczeństwie jest bardzo dużo emocji, złości, nienawiści i być może te osoby w ten sposób to wyładowują. Być może mają tak dużo napięcia, agresji w sobie, że wentylują te emocje poprzez pisanie przykrych komentarzy w internecie. Niestety, ale hejtu jest tak dużo, to postępuje tak szybko, że będzie nas to prowadziło w bardzo złym kierunku – uważa psycholog Monika Dreger w rozmowie z Fakt24.pl.

Zaginięcie Dawida Żukowskiego

Przypomnijmy, że 5-letni Dawid Żukowski zaginął w środę 10 lipca. Tego dnia około godz. 17.00 ojciec Paweł Ż. odebrał go od dziadków w Grodzisku Mazowieckim i miał zawieźć do mamy do Warszawy. Cztery godziny później 32-latek popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg na dworcu w Grodzisku Mazowieckim. Kilka kilometrów od tego miejsca znaleziono porzucony samochód mężczyzny, jednak chłopca w nim nie było. Mama Dawida zgłosiła zaginięcie syna około północy. Sprawę od razu traktowano poważnie, bo Paweł Ż. wysłał wcześniej do byłej partnerki SMS o treści: “nigdy już nie zobaczysz syna”.

Od 11 lipca poszukiwania Dawida Żukowskiego ruszyły pełną parą. Jak mówił rzecznik stołecznej policji Sylwester Marczak, są największe w historii polskiej policji. Przez pierwsze doby chłopca poszukiwały setki policjantów, strażaków i żołnierzy. Łącznie przeczesano ponad 4,5 tys. hektarów terenu. 

W czwartek 18 lipca Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że kilka dni przed targnięciem się na swoje życie Paweł Ż. przestał pojawiać się w pracy. Zdaniem śledczych może to świadczyć o tym, że 32-latek wszystko zaplanował

Zeznania matki Dawida

TVP Info poinformował, że dotarł do zeznań matki Dawida Żukowskiego. Z ustaleń portalu wynika, że kobieta po otrzymaniu dramatycznej wiadomości od Pawła Ż. była przekonana, że może to być złośliwe działanie jej męża, a nie realne zagrożenie dla dziecka. 

– Z jej relacji wynika, że ojciec Dawida kilkakrotnie miał nie odwieźć chłopca do niej na czas. I nie reagował na jej ponaglenia. Kobieta musiała wtedy jechać po dziecko do Grodziska. Mąż miał tłumaczyć później swoje zachowanie, że np. Dawid zasnął i nie chciał go budzić – cytuje jednego ze śledczych TVP Info.

Z treści zeznań, do których mieli dotrzeć dziennikarze TVP Info, wynika, że feralnego dnia matka Dawida odczekała jakiś czas i pojechała do Grodziska Mazowieckiego. Na miejscu okazało się, że mieszkanie jej męża jest zamknięte, a jego telefon nie odpowiada. Po godzinie 22 kobieta zadzwoniła na numer alarmowy 112, żeby zgłosić zaginięcie Dawida. Od operatora usłyszała jednak, że musi to zrobić osobiście w jednostce policji. Na komendzie w Grodzisku Mazowieckim pojawiła się około godziny 23:20. Niedługo potem ruszyły poszukiwania chłopca.