Krzysiek umiera. Cena za jego życie to 175 tys. zł

Trudno sobie wyobrazić, co czuł Krzysztof Stefański z Poznania, gdy na początku września zdiagnozowano u niego bardzo groźny nowotwór złośliwy jelita grubego, z przerzutami na węzły chłonne i wątrobę. 46-letni sportowiec, mąż i ojciec dwóch synów, obiecał sobie, że się nie podda. Odzyskał nadzieję, gdy zapoznał się z tzw. leczeniem protonowym w Monachium. Jednak terapia jest bardzo droga. Aby uratować życie, Krzysiek musi zebrać na nią pieniądze.

Do września Krzysztof Stefański był bardzo aktywnym mężczyzną. Startował w maratonach, pływał, grał w piłkę nożną. Jego koszmar zaczął się od kolonoskopii. Podczas badania wyszło na jaw, że 46-latek ma nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami na węzły chłonne i wątrobę. Po takiej diagnozie pod każdym ugięłyby się kolana. Stefański rozpoczął walkę o życie.

„Mam wspaniałą rodzinę – kochającą żonę i dwóch synów. Od września wiem, że mam jeszcze nowotwór, który próbuje mnie zabić. Nie wiem skąd i dlaczego, ale nie mam czasu się nad tym zastanawiać. Zostało mi mało czasu, by przejść leczenie ostatniej szansy, bo za kilka tygodni może być już za późno na walkę” – napisał Stefański na stronie siepomaga.pl.

Przy okazji wyjaśnił, dlaczego nie zdecydował się na operację. „Proces leczenia jest bardzo długi i wyniszczający. Operacja w moim przypadku nie gwarantuje sukcesu, a tylko mnie okaleczy. Lekarze musieliby wyciąć bardzo dużo zajętych nowotworem organów, a ja miałbym wyłonioną stomię już do końca życia. Dla mężczyzny w sile wieku, sportowca to tragiczna wizja, z którą nie chcę i jak się okazuje, nie muszę się godzić! Szpital we Wrocławiu zrezygnował z mojego leczenia, bo lekarze nie widzieli już sensu” – napisał Krzysztof Stefański.

Potrzebuje ok. 175 tysięcy złotych

Zbiórka na stronie rozpoczęła się 3 października, a zakończy się 11 października. Chory potrzebuje ok. 175 tysięcy złotych, by zapłacić za leczenie protonowe w Monachium. Na razie ma ponad 120 tysięcy złotych. Stefański zdecydował się zainwestować w metodę niekonwencjonalną, ale dającą mu nadzieję.

„Bardzo chcę żyć i nadal być sprawnym! Mam dopiero 46 lat… Chcę patrzeć, jak dorastają moi synowie, chcę zestarzeć się przy mojej żonie… Możesz mi w tym pomóc. Niestety 30 dni terapii protonowej to ponad 150 tys. złotych. To ogromna kwota. Bez Twojej pomocy nie mam szans rozpocząć leczenia. Pomóż mi wygrać ostatnią walkę o życie” – apeluje.

W tej walce z nowotworem złośliwym wspierają go też przyjaciele. Na każdym kroku dodają mu otuchy. “Ja chcę spotkać Krzysia jeszcze nie raz, a i on myślę, ze mnie też. Niestety, chce nam w tym jedna menda, która dopadła go nagle – rak jelita grubego. Jest szansa, ze ekipa z Monachium pogoni gnoja, ale trzeba za to zapłacić w euro. Byłoby spoko, gdybyście dorzucili się dla Niemców” – stwierdził Arkadiusz Helser z Wake & Kite na Facebooku.

Nowotwór jelita grubego

Jak czytamy na stronie onkologia.org.pl, nowotwór jelita grubego jest to rak występujący w obrębie okrężnicy, zgięcia esiczo-odbytniczego, odbytnicy i odbytu. Wielu pacjentów z rozpoznaniem raka jelita grubego nie zauważa żadnych objawów choroby. Jednym z częstszych symptomów jest obecność krwi w lub na stolcu.

W 90-95% przypadków zachorowanie na nowotwór złośliwy jelita grubego jest sporadyczne, w pozostałych 5-10% występuje podłoże dziedziczne.

Szansa zachorowania na nowotwór rośnie po 50. roku życia.

Najczęstsze przerzuty występują w wątrobie, płucach, węzłach chłonnych, kościach i mózgu.

Źródło: onkologia.org.pl, siepomaga.pl