Kilka godzin po aborcji, usłyszała płacz dziecka. „Byłam pewna, że tracę zmysły

Sofia i jej mąż Shakeel, którzy są już rodzicami 18-miesięcznego Mustafy byli przeszczęśliwi, gdy pod koniec 2017 roku okazało się, że ich rodzina znów się powiększy. Niestety radość nie trwała długo. W 20. tygodniu ciąży okazało się, że dziecko cierpi na rozszczep kręgosłupa. Sofia i Shakeel byli zdruzgotani. Na początku mieli jeszcze nadzieję na to, że po przyjściu na świat ich dziecko może uratować operacja, ale lekarze i wyniki kolejnych badań pozbawiły ich złudzeń.

Eksperci wyznali, że to najgorszy przypadek rozszczepu kręgosłupa, z jakim kiedykolwiek się spotkali. Wyrazili też obawę, że dziecko najprawdopodobniej nie dożyje w łonie matki do dnia porodu. Po wielu bolesnych rozmowach Sofia i Shakeel zdecydowali się na terminację ciąży.  

Byliśmy zrozpaczeni, ale podjęliśmy decyzję o usunięciu. Czuliśmy, że to najlepsze dla naszego dziecka, mimo że mieliśmy momenty zwątpienia i poczucia winy 

– wspominała kobieta w rozmowie z mediami. 

W 25. tygodniu ciąży Sofia udała się do szpitala St Mary’s w Manchesterze, aby dokonać aborcji. Zgodnie z brytyjskim prawem zgodę na przerwanie ciąży po 24. tygodniu wydaje się tylko w szczególnych przypadkach, np. wtedy, gdy u płodu stwierdzono ciężkie upośledzenie. W związku z tym Sofia kwalifikowała się do terminacji ciąży. Zabieg twa zazwyczaj ok. 3 godzin. Lekarze wkłuwają igłę w brzuch kobiety, a serce płodu przestaje bić. Następnie kobieta musi urodzić martwy płód. Po wkłuciu lekarze wykonali u Sofii dwa badania USG, aby upewnić się, że procedura przebiegła pomyślnie. Ich zdaniem wszystko przebiegło jak należy

Lekarze wykonali dwa badania, które potwierdziły, że serce dziecka przestało bić. Z jednej strony czułam ulgę, że już nie cierpi, ale z drugiej łamało mi się serce na myśl, że dziecko odeszło. 

Następnie Sofia została przetransportowana do innego szpitala, gdzie miała urodzić martwy płód. Jednak wtedy zaczęła czuć coś bardzo dziwnego: 

Gdy czekałam na zarejestrowanie w szpitalu, poczułam, jak dziecko kopie w moim brzuchu. Powiedziałam o tym położnej, ale ona stwierdziła, że to niemożliwe. Poprosiłam ją, żeby podłączyła mnie do monitora, żeby się upewnić, ale ona powiedziała, że nie ma takiej potrzeby. 

Dziesięć godzin później Sophia urodziła – wtedy usłyszała płacz swojego dziecka

Myślałam, że straciłam rozum. Pomyślałam, że słyszę płacz dziecka, ponieważ właśnie tego pragnęłam – chciałam, aby moje dziecko urodziło się żywe. Położna była w szoku. Zaczęła wołać o pomoc i wybiegła z dzieckiem na korytarz. Przynieśli mi synka z powrotem i spytali: “Co mamy z nim zrobić?”. Nie wiedziałam, co mieli na myśli. Trzymałam go w ramionach i tuliłam powtarzając, jak bardzo go kocham. Był niesamowitym wojownikiem. Miał olbrzymią dziurę w kręgosłupie i był bardzo zniekształcony, a mimo to trzymał się życia jeszcze przez godzinę. Nie mogę przestać myśleć o tym, że był zdeterminowany, aby chociaż raz przytulić się do swojej mamy. 

Sofia i jej mąż nazwali zmarłego synka imieniem Mohammed Rehman. Zorganizowali pogrzeb dziecka i pochowali je obok swojego domu. W lipcu ruszyło śledztwo w sprawie śmierci dziecka. Jeden z lekarzy powiedział koronerowi: 

Byłem zszokowany na wieść o tym, co się stało. Bardzo mnie to zdumiało, jako że procedura przebiegła zupełnie jak inne zabiegi tego typu, bez zakłóceń. 

Sofia wyznała, że wciąż nie może pogodzić się z tym, co się stało.  

Wciąż jestem w żałobie. Myślę o nim codziennie. Ale mam mojego starszego synka, dzięki któremu jestem silna, i który sprawia, że się uśmiecham. Cieszę się, że mimo całego cierpienia mogłam z nim spędzić trochę czasu. 

Jednocześnie kobieta wyznała, że ma wielki żal do personelu szpitala. Czuje złość w stosunku do osób, które jej nie wysłuchały. Szpital zaoferował Sofii swoje kondolencje, ale kobieta do dziś nie doczekała się oficjalnych przeprosin.