Ich córeczka umiera, a ktoś wyrządził im taką krzywdę!

11-miesięczna córka pary Australijczyków – Jay i Dee Windross jest ciężko chora. Według lekarzy ze szpitala dziecięcego w Clayton, gdzie Amiyah spędziła większość swojego życia, zostało jej niewiele czasu. Tymczasem ktoś ukradł telefon Dee, który zostawiła przez roztargnienie w toalecie centrum handlowym. Rodzice są załamani ponieważ oznacza to utratę zdjęć córeczki.

Malutka Amiyah urodziła się blisko rok temu. Przed porodem nic nie przepowiadało tragedii, ale chwilę po przyjściu na świat jej stan nagle zaczął się pogarszać, a lekarze do tej pory nie potrafią powiedzieć, co jej dolega. – Ma około 330 dni, a blisko 200 spędziła w szpitalu – powiedzieli w rozmowie z „Herald Sun” Jay i Dee Windross.

Niedawno lekarze z kliniki w Clayton poinformowali ich, że czas Amiyah na tym świecie kończy się. Dziewczynce pozostały dni, może tygodnie życia. Tragiczne nowiny nadeszły akurat, gdy Dee Windross zgubiła telefon w toalecie centrum handlowego Chadstone. Kiedy uświadomiła sobie, że komórka została w kabinie wróciła po nią, ale telefonu już nie było.

Załamani rodzice postanowili nagłośnić sprawę za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jak napisał w swoim apelu Jay, nie chcą zgłaszać sprawy na policję ani zadawać pytań. Dla osoby, która odniesie telefon, przewidzieli nagrodę. „Jako pogrążeni w smutku rodzice prosimy cię o nie wymazywanie pamięci telefonu. Ten telefon zawiera wspomnienia o życiu naszej małej córeczki. (…) Jeśli chcesz zatrzymać aparat, możemy zgrać zdjęcia i oddać ci telefon. To co jest na tym telefonie jest warte więcej, niż cokolwiek w naszym życiu” – pisał w poście na Facebooku Jay.