Dawidek nie żyje. To dlatego zabił go ojciec?

Zaginięcie 5-letniego Dawida Żukowskiego w okolicach Warszawy postawiło w stan gotowości całą Polskę. Chłopiec był gorączkowo poszukiwany przez 10 dni, wcześniej ojciec chłopca, Paweł Ż., popełnił samobójstwo. Mężczyzna przed targnięciem się na własne życie zabił chłopca. Po to, by zemścić się na jego matce. – Posuwanie się do zabójstwa to skrajność. Poza chęcią zemsty musi się kryć za tym coś jeszcze – twierdzi psycholog Monika Dreger.

5-letni Dawid Żukowski zaginął w środę 10 lipca po południu. Około godziny 17.00 dziecko wsiadło do samochodu ze swoim ojcem Pawłem Ż. Mężczyzna miał zawieźć Dawidka z Grodziska Mazowieckiego do jego mamy do Warszawy. Do domu chłopiec jednak nie wrócił. Tego samego dnia około godziny 21.00 32-letni Paweł Ż. popełnił samobójstwo. Rzucił się pod pociąg na dworcu w Grodzisku. Jego samochód znaleziono 3 kilometry od miejsca tragedii, ale chłopca w nim nie było. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania Dawida Żukowskiego, które trwały 10 dni. W sobotę, 20 lipca, znaleziono ciało chłopca.

Wszystko wskazuje na to, że 5-latek został zabity przez swojego ojca, zanim ten popełnił samobójstwo. – Jeśli między tym mężczyzną a matką był jakiś konflikt, zabicie chłopca mogło być aktem zemsty. Mógł stwierdzić: ja nie będę żył, ale ty nie będziesz miała dziecka. Taka motywacja w tego typu sprawach często występuje. Z jednej strony chęć zabicia siebie, a z drugiej zabicia czy ukrycia dziecka – mówił w rozmowie z Fakt24.pl dr Jerzy Pobocha, ekspert z zakresu psychiatrii sądowej.

Śmierć Kristiny

Zaledwie przed miesiącem Polską wstrząsnęła inna tragedia – zabójstwa 10-letniej Kristiny z Mrowin. W czwartek 13 czerwca jej zmasakrowane ciało zostało znalezione w lesie kilka kilometrów od domu. Dziewczynka zginęła od ciosów nożem w klatkę piersiową. W sprawie zatrzymano 22-letniego Jakuba A., który od jakiegoś czasu spotykał się z matką Kristiny. 10-latka była jednak przeciwna ich związkowi. Jak dowiedział się dziennikarz Fakt24.pl, na kilka dni przed zabójstwem kobieta miała zakończyć związek z A., za co ten miał się zemścić brutalnie mordując jej córkę.

Mężczyźni mszczą się na dzieciach za niepowodzenia w związkach?

O zemście rodziców na dzieciach rozmawialiśmy z psycholog Moniką Dreger, która zajmuje się m.in. sprawami rodzinnymi. Jak mówi, w swoim gabinecie często spotyka się z rodzicami, których żal do partnera odbija się na dzieciach.

– Jednak wystrzegałabym się stwierdzenia, że to wyłącznie mężczyźni mszczą się na dzieciach. Z moich doświadczeń wynika, że dotyczy to obojga rodziców, ze wskazaniem raczej na kobiety. Oczywiście nie jest to mszczenie się w sposób skrajny, taki jak np. zabójstwo. Kobiety często w sposób agresywny psychicznie próbują odegrać się na byłych mężach czy partnerach, ograniczając widzenia ojców z dziećmi. Nie robią tego wprost. Po prostu nagle dziecko zaczyna więcej chorować, co uniemożliwia spotkania z ojcem. Mama zaczyna przesączać negatywne informacje na temat taty, powodując tym niechęć dziecka – mówi Monika Dreger.

To wszystko faktycznie może wpływać na frustrację mężczyzn. – Są źli na drugą stronę, więc stres często odreagowują na dzieciach. Tu też należy zwrócić uwagę na fakt, że specyfika przemocy jest różna u każdej z płci ze względu na dysproporcję siły – kobiety częściej stosują przemoc psychiczną, podczas gdy mężczyźni fizyczną. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego mężczyźni bywają agresywni w takich sytuacjach. Kontekst może być różny, mogą się do tego przyczyniać problemy psychiczne, takie tak depresja, alkoholizm czy środowisko, w jakim dana osoba się obraca. Niemniej jednak muszę zauważyć, że posuwanie się do zabójstwa dziecka, czy to z zemsty czy innego powodu, to skrajność. Takie przypadki zawsze się zdarzają i zdarzać się będą, jednak nie można tu generalizować czy doszukiwać się jakiegoś schematu działania. Nie każdy mężczyzna (a właściwie tylko nieliczni), który nie dogaduje się z partnerką, zamorduje ich dziecko z zemsty. Na takie działania składa się zawsze bardzo wiele czynników – dodaje psycholog Dreger.

Poszukiwania Dawidka

Od 11 lipca poszukiwania Dawida Żukowskiego ruszyły pełną parą. Jak mówił rzecznik stołecznej policji Sylwester Marczak, są największe w historii polskiej policji. Przez pierwsze doby chłopca poszukiwały setki policjantów, strażaków i żołnierzy. Łącznie przeczesano ponad 4,5 tys. hektarów terenu. 

W czwartek 18 lipca Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że kilka dni przed targnięciem się na swoje życie Paweł Ż. przestał pojawiać się w pracy. Zdaniem śledczych może to świadczyć o tym, że 32-latek wszystko zaplanował.

20 lipca znaleziono ciało Dawida Żukowskiego. Policja po raz kolejny przeszukała zbiorniki wodne na trasie między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim. Tam Paweł Ż. ukrył zwłoki syna.