Córkę w środku nocy obudził rozpaczliwy krzyk. Wbiegła do sypialni mamy i zamarła. Przerażające!

Gdy sąd skazywał Dariusza P. (54 l.) za znęcanie się nad Lidią (44 l.), tylko on wiedział, jak ta historia się skończy. Odsiedział w więzieniu trzy miesiące, a potem wrócił do domu byłej partnerki, wyciągnął z szuflady kuchenny nóż i zaczął dźgać ją jak opętany. Bo takiego jak on się nie porzuca! Kobieta przeżyła. Walczy o życie w szpitalu.

Dariusz P. z Barcikowa (woj. warmińsko-mazurskie) opuścił więzienie miesiąc temu. Oprócz kary pozbawienia wolności, sąd zakazał mu zbliżania się do Lidii i jej posesji, gdzie mieszkała z dziećmi, na odległość nie mniejszą niż 100 metrów. To jednak go nie powstrzymało

W poniedziałek, tuż po północy, włamał się do domu, żeby wypełnić swój szatański plan. – Odeszłaś ode mnie to giń – krzyknął i zaczął dźgać.

– W nocy obudził nas hałas, usłyszałam rozpaczliwe krzyki matki – mówi wstrząśnięta 24-letnia córka ofiary. – Odruchowo spojrzałam na telefon, była godzina 2.30. Wbiegłam do sypialni mamy, a tam ojciec stał z zakrwawionym kuchennym nożem w ręku. Mama leżała między łóżkiem a szafą. Wszystko było zakrwawione – szafa, podłoga, krzesła. Ojciec powiedział do mnie, że mam co chciałam, po czym uciekł z mieszkania.

Morderca uciekł do pobliskiego lasu. Tam ukrył nóż i z myśliwskiej ambony obserwował przyjazd karetki pogotowia i policji. Później przedarł się przez las do Dobrego Miasta, gdzie wynajmował stancję. Tam po południu został zatrzymany.

Lidia przeżyła atak. Ostrze noża zatrzymało się o milimetr od serca. Ofiara nożownika trafiła do szpitala, gdzie walczy o życie.

– Lewa ręka mamy wyglądała jak poszatkowany ogórek – córka zakrywa w dłoniach twarz. – Musiała zasłaniać się przed ciosami. Boję się, że jak kiedyś jeszcze raz go wypuszczą, to pozabija nas wszystkie!

Oby nie! Za to, co zrobił, Dariuszowi grozi dożywocie.