Chciał poprawić bicepsy. Teraz grozi mu amputacja

O tym, że poprawianie swojego wyglądu może być szkodliwe przekonał się Kirill Tereshin. Rosjanin, nazywany “Rosyjskim Popeye” wstrzyknął w siebie około trzech litrów preparatu zawierającego olej. Teraz za swój pomysł może zapłacić zdrowiem, bo 23-latkowi grozi amputacja rąk.

23-letni Rosjanin stał się sławny, po tym jak w sieci pojawiło się nagranie jego spuchniętych ramion. Materiał szybko stał się viralem, a sam Tereshin zyskał przydomek “Popeye”. Jednak sława może go wiele kosztować. 

Początkowo, mężczyzna marzył o karierze kulturysty. Jednak zamiast ciężko ćwiczyć na siłowni, poszedł na skróty i żeby mieć wielkie bicepsy zaczął wstrzykiwać sobie olej. Na początku był to olej roślinny, jednak preparat nie przynosił rezultatów, gdyż wchłaniał się po dwóch tygodniach.  Przerzucił się więc na substancję, która powoduje niekontrolowany przyrost masy mięśniowej. W jego skład wchodził sterylny olej MCT (stosowany w odżywkach oraz substancjach energetycznych), lidocaina (środek znieczulający) i alkohol benzylowy. Dzięki temu, jego biceps osiągnął obwód 63 cm.



Jak się później okazało, jego organizm źle znosił tego typu modyfikacje i młody Rosjanin trafił do szpitala. – Pojawił się stan zapalny, ponieważ popełniłem błędy. Jednorazowo wstrzykiwałem sobie bardzo dużą dawkę. Gdybym robił to powoli, z rok, to nic by się nie stało – wyznał w rozmowie z Dzień Dobry TVN.

Jak się okazało, w obu ramionach mężczyzna nosił trzy litry tej substancji. Zdaniem lekarzy, gdyby nie trafił do szpitala, groziłaby mu nawet śmierć. Teraz lekarze walczą o jego ręce. – Na razie usunąłem uszkodzone tkanki tylko z jednego ramienia. Substancja nasyca mięśnie, tkanki podskórne i samą skórę. Wszystko, co trzeba usunąć, ale lekarze chcą zachować żyły, nerwy i inne funkcje kończyny – mówi chirurg Dmitrij Mielnikow, cytowany przez brytyjskie Metro. 

Zdaniem chirurga, obrażenia były izolowane na jego ramionach i na szczęście nie rozprzestrzeniły się na inne obszary jego ciała. Stwierdził, że Tereshin nie był świadomy tego, co sobie wyrządził. Teraz czeka go seria operacji, która ma zażegnać ryzyko śmierci lub amputacji. 

– Tkanka umiera i zostaje zastąpiona blizną, która jest twarda jak drzewo, możesz nawet w nią zapukać i usłyszeć charakterystyczny dźwięk. Usunęliśmy wszystkie martwe tkanki – dodaje Mielnikow. Teraz po zabiegu czeka go przerwa w treningach. – Gdy w organizmie jest stan zapalny, to w ogóle nie wolno go przeciążać ćwiczeniami. Gdybym wtedy ćwiczył, sprowokowałoby to kolejne stany zapalne w moich rękach – dodaje młody Rosjanin.