Ceny prądu. Podwyżki dużo wyższe, niż mówi minister?

Minister Jadwiga Emilewicz w rozmowie z gazeta.pl powiedziała, że obecnie nie są prowadzone żadne prace nad ustawą, która zatrzymałaby wzrost cen prądu – tak jak w tym roku. Szefowa resortu rozwoju szacuje, że podwyżki cen prądu dla domów wyniosą od 5 do 7 proc. Jednak nieoficjalne informacje od Urzędu Regulacji Energetyki pokazują, że podwyżki mogą być znacznie większe.

– Ten rok jest inny niż był ubiegły, bo koszt uprawnień do emisji CO2 wyraźnie wyhamował podwyżkę w ciągu tego roku. (…) Tutaj powiedziałabym, że naprawdę możemy być spokojni, jeśli chodzi o przyszły rok. Jeśli będzie podwyżka, to nie będzie drastyczną podwyżką – powiedziała minister Emilewicz w rozmowie z gazeta.pl.

W dalszej części rozmowy Emilewicz stwierdziła, że nie powinno to być więcej niż średnio 5-7 proc.

Co ciekawe jeszcze w połowie listopada Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych, twierdził, że rząd zrobi „wszystko”, by podwyżek cen prądu dla indywidualnych odbiorców nie było. 

Prąd droższy o 20-40 proc.?

Niestety być może minister ma zbyt duże nadzieje. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” z nieoficjalnych informacji od Urzędu Regulacji Energetyki, który zatwierdza cenniki firm energetycznych, wynika, że sprzedawcy (PGE, Energa, Tauron i Enea), chcieli wprowadzić podwyżki na poziomie 20-40 proc. Prezes urzędu zwrócił się o dodatkowe wyjaśnienia i właśnie trwa ich analizowanie.