43-latek zabił kamieniami rodzinę. Tylko siedmioletni syn uciekł i błąkał się po górach

Nowe szczegóły potwornej zbrodni w jaskini na Teneryfie. W pobliżu miasta Adeje odnaleziono ciało 39-letniej Niemki i jej 10-letniego syna. Zostali brutalnie zamordowani przez męża kobiety, ojca jej dzieci. Miejsce, w którym znajdowały się zwłoki wskazał policjantom młodszy syn kobiety. Przerażony 7-latek błąkał się po górskim szlaku, gdzie natknął się na dwie turystki.

Tę podróż wraz z dwoma synkami na Teneryfę Niemka Silvia H. († 39 l.) zaplanowała już w październiku ubiegłego roku. Zgodziła się pojechać tam do męża, z którym od dwóch lat była w separacji. Niestety, wielkanocna wyprawa z Halle na atlantycką wyspę okazała się podróżą ku śmierci. Dla kobiety i jednego z jej synów.

Mąż Silvii Thomas H. (43 l.) w górskiej jaskini zamordował swoją żonę i 10-letniego Jakoba. Drugiemu synkowi, Jonasowi (7 l.) udało się uciec. Przez wiele godzin błąkał się po górzystym terenie. Wreszcie, cztery kilometry od miejsca zbrodni, napotkał dwie kobiety. Jedną z nich była Holenderka Annelies B. (59 l.). Zaprowadziły go na policję, gdzie kobieta przetłumaczyła straszną opowieść Jonasa.

– Opowiadał, że dzień zaczął się od pikniku. Potem wszyscy wyruszyli w góry. Potem ojciec powiedział, że w jednej z jaskiń ukrył prezenty wielkanocne. Zwabił całą rodzinę to tej jaskini – mówi Holenderka w rozmowie z dziennikiem “Bild”.

Wtedy zaczął się dramat. Najpierw ojciec na oczach dzieci uderzył kamieniem w głowę ich matkę. Upadła na ziemię. Chłopcy próbowali ją bronić. Rzucali w ojca kamieniami – twierdzi hiszpański dziennik “El Pais”, powołując się na policję. – Potem Jonasowi udało się uciec. Jonas unikał dróg, żeby ojciec się na niego nie natknął – dodaje Annelies B.

Chłopiec, którym opiekuje się teraz ksiądz, przyjaciel rodziny, jeszcze nie wie, że jego matka i brat nie żyją.

Thomas został aresztowany. Ale odmówił zeznań. Jak pisze “Bild”, mężczyzna jest właścicielem wielu nieruchomości w Halle, mieszkał na stałe na Teneryfie.

Utrzymywał się z czynszów, jakie płacili mu najemcy w Niemczech. Kiedy policja przyszła po niego siedział na tarasie, pił piwo i czytał książkę. Na twarzy miał zadrapania. Być może to dowód, że jego żona, rozpaczliwie walczyła o życie.