Do jednego z budynków na warszawskich Kabatach ktoś wpuścił bezdomnego na klatkę schodową. Mężczyzna przespał się na czyichś sankach i dziecięcym śpiworze. Ich właściciele zdenerwowali się i zostawili sąsiadom wiadomość…

Zdjęcie ogłoszenia (fotografię wykonał dziennikarz Witold Gadomski) zostało opublikowane na Facebooku przez panią Weronikę. Treść zamieszczona na kartce zdradza, co wydarzyło się pewnej mroźnej nocy w budynku.

Mieszkańcy jednego z mieszkań są oburzeni, że w nocy z 28 lutego na 1 marca na klatkę w ich budynku został wpuszczony bezdomny. Są przekonani, że najpewniej wpuścił go tam właściciel kubków (umieszczone zostały na zdjęciu). Napisali, że bezdomny całą noc przespał pod drzwiami ich mieszkania, na sankach ich dziecka. Ale to nie wszystko:

„Śpiworek, który posłużył bezdomnemu za poduszkę jest brudny i śmierdzący. Koszt wyprania śpiworka to 35 zł” – piszą i apelują: „Prosimy nie wpuszczać bezdomnych na klatkę. Stanowią oni zagrożenie dla nas, jak i dla naszego mienia.”

Kabaty, 1 marca, minus 18

Opublikowany przez Weronika Kostyrko na 4 marca 2018

 

Na końcu dodają, że liczą na przyzwoitość ze strony właściciela kubeczków i przeprosiny za zaistniałą sytuację.

Treść ogłoszenia wywołała falę komentarzy. Większość ludzi bardzo krytycznie odniosła się do ostrej reakcji mieszkańca.

„Obrzydliwe. Prawdziwy Polak i pewnie, jak sądzę, katolik.”

„Lepiej niech zamarznie na śmietniku. Przecież został wyceniony tylko na 35 złotych.”

„Ja po prostu nie chcę wierzyć, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ba, że ktoś mógł coś takiego w ogóle pomyśleć.”

To tylko niektóre z wielu krytycznych komentarzy. Dziennikarz Witold Gadomski zauważa, na zewnątrz tej nocy było minus 18 stopni i dodaje „Tu naprawdę chodziło o życie”.

Pojawiły się jednak opinie broniące postawy oburzonego mieszkańca:

„Każdy może zaprosić bezdomnego do siebie do domu. Ale jeżeli chcecie zaprosić go we wspólną przestrzeń powinniście zapytać innych użytkowników bloku.”

„W bloku mieszkalnym żyją ciężko pracujący ludzie, spłacający kredyty latami, opłacający czynsz i mają prawo do ładnie pachnącej klatki.”

Monika Niżniak z warszawskiej straży miejskiej mówi, że strażnicy otrzymują, zwłaszcza zimą, wiele zgłoszeń w sprawie bezdomnych przebywających na klatkach schodowych. Zaznacza jednak, że większość interwencji dotyczy sytuacji, w której bezdomny sprawia kłopot. Dodaje, że to zazwyczaj właśnie mieszkańcy wpuszczają osoby bezdomne na klatkę.

„I później zaczynają się konflikty. Ludzie są podzieleni. Jedni podchodzą bardzo empatycznie, wychodzą z założenia, że obecność bezdomnego w nocy na klatce nie stwarza żadnego zagrożenia, natomiast inni czują się zagrożeni i mają dyskomfort. Chodzi przede wszystkim o nieodpowiednie zachowania ze strony bezdomnych. Wiele takich osób jest pod wpływem alkoholu lub załatwia swoje potrzeby fizjologiczne na klatce” – mówi Monika Niżniak.

A Wy co sądzicie o postawie autora ogłoszenia? Co powinno się robić w takich sytuacjach?

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!