Paulina Smaszcz-Kurzajewska to znana dziennikarka, która kilka lat temu na łamach książki „Lekcja miłości” Magdaleny Łyczko, opowiedziała o tym, jaką traumą i ciosem prosto w serce jest poronienie. Opisała z jakimi emocjami to się łączy.

45-latka przed laty poroniła w 6. miesiącu ciąży. Urodziła dwóch martwych chłopców. Przeżyła tragedię, ale personel szpitala, w którym do tego doszło, nie zachowywał się zdaniem dziennikarki z należytym szacunkiem

Choć dziś jest mamą 21-letniego Filipa i 12-letniego Juliana, był czas, gdy przeżyła piekło, będąc w tak trudnym momencie swojego życia, jakim jest poronienie ukochanych dzieci.

Dziennikarka nie boi się mówić o tym, jak została potraktowana w szpitalu i że wpadła w depresję. Dziś ponownie wraca do tych wydarzeń w wywiadzie przeprowadzonym dla gazety Viva

Prawdopodobnie dzisiaj można by ich było uratować, wtedy się nie udało. Nikt nie umiał rozmawiać z matką, która musiała urodzić dwójkę martwych chłopców, która wciąż ma wielkie piersi pełne mleka i totalną depresję. Na pytanie „Co z nimi zrobicie” z łaski ktoś ci coś odburknie, więc błagasz: „Byle nie do śmietnika”.

Nie możesz rozpaczać, bo leżysz z kobietami w ciąży:„Proszę nie ryczeć, proszę nie histeryzować! Pani stresuje matki, które zaraz będą rodzić”

Wszystkie mamy wychodzą z maluchami w kołyskach i fotelikach, a Maciek mnie zabiera w całkowitej rozpaczy z wiszącym pustym brzuchem i piersiami, z których cieknie mleko. W domu cisza… Nikt z tobą nie potrafi rozmawiać, nawet matka. Ale najbardziej wkurzający są znajomi, którzy mówią: ‚Ale już się tak nie przejmuj, przecież będzie następne’ No ożeż…k…! Wracasz do pracy, ludzie cię unikają

Mocne słowa, które pokazują prawdziwe oblicze tego, co przeżywa kobieta, która poroni. To strata, której nie można sobie wyobrazić…

*miniaturka ma charakter poglądowy

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!