Wyglądali na zgodną i kochającą się rodzinę. Nikt się nie spodziewał, że może dojść do tak bestialskiej zbrodni. Sawa Nikitin (34 l.) powinien chronić swoje dziecko, a zamiast tego pozbawił je życia. Zabił też żonę, która zamierzała zgłosić policji szokującą tajemnicę. Sawa miał bowiem dopuścić się gwałtu na ich synku.

Tragedia rozegrała się 2 marca w trzypokojowym mieszkaniu w Moskwie, w którym Sawa razem z żoną Marią (†29 l.) i synem Markiem (†5 l.) wynajmował dwa pokoje. Znajomi mówią, że Nikitin robił wrażenie porządnego człowieka. – To była normalna, zwyczajna rodzina. On kochał żonę i syna – tłumaczył rosyjskim mediom znajomy rodziny. Wszystko zmieniło się, kiedy Maria odkryła, że Sawa zgwałcił Marka. Chciała zgłosić sprawę policji, ale na posterunek nie poszła od razu.

Wieczorem przed potworną zbrodnią cała rodzina zjadła razem kolację i poszła spać. Właścicielka mieszkania i kuzynka Marii, która zajmowała trzeci pokój, powiedziała, że nie zauważyła niczego niepokojącego. Nad ranem obudził ją krzyk dziecka, uznała jednak, że Markowi przyśnił się koszmar i usnęła. Gdy obudziła się ponownie i poszła do łazienki, znalazła tam zakrwawionego Sawę. Kobieta pobiegła do drugiego pokoju – tam na łóżku leżało ciało uduszonej Marii. Synek również nie żył.

Sawa był wyjątkowo brutalny – malutkiego Marka dźgnął co najmniej 62 razy. Za narzędzie zbrodni posłużył mu nóż i śrubokręt. Później jego krwią na podłodze napisał: „Dałem ci życie, odbiorę je”, a na parapecie: „Maria – Judasz”. Po dokonaniu zbrodni targnął się na swoje życie, ale udało się go uratować.

Znajomi rodziny w rozmowie z mediami sugerowali, że mężczyzna być może jest chory na schizofrenię tak jak jak jego brat. – Maria była aniołem, nie mogła go sprowokować do morderstwa – mówili dziennikarzom.

Z ustaleń śledczych wynika, że Maria się broniła. Świadczą o tym zadrapania na twarzy oprawcy. Sawa przyznał się do winy. Grozi mu do 20 lat więzienia.

Mężczyzna pracował wcześniej jako strażak, a później ochroniarz w prywatnym przedsiębiorstwie. Rosyjskie media podają, że oprawca jest synem słynnego ukraińskiego pisarza z Krymu, laureata kilku nagród literackich.

Tragedia rozegrała się 2 marca w trzypokojowym mieszkaniu w Moskwie, w którym Sawa razem z żoną Marią (†29 l.) i synem Markiem (†5 l.) wynajmował dwa pokoje. Znajomi mówią, że Nikitin robił wrażenie porządnego człowieka. – To była normalna, zwyczajna rodzina. On kochał żonę i syna – tłumaczył rosyjskim mediom znajomy rodziny. Wszystko zmieniło się, kiedy Maria odkryła, że Sawa zgwałcił Marka. Chciała zgłosić sprawę policji, ale na posterunek nie poszła od razu.

Wieczorem przed potworną zbrodnią cała rodzina zjadła razem kolację i poszła spać. Właścicielka mieszkania i kuzynka Marii, która zajmowała trzeci pokój, powiedziała, że nie zauważyła niczego niepokojącego. Nad ranem obudził ją krzyk dziecka, uznała jednak, że Markowi przyśnił się koszmar i usnęła. Gdy obudziła się ponownie i poszła do łazienki, znalazła tam zakrwawionego Sawę. Kobieta pobiegła do drugiego pokoju – tam na łóżku leżało ciało uduszonej Marii. Synek również nie żył.

Sawa był wyjątkowo brutalny – malutkiego Marka dźgnął co najmniej 62 razy. Za narzędzie zbrodni posłużył mu nóż i śrubokręt. Później jego krwią na podłodze napisał: „Dałem ci życie, odbiorę je”, a na parapecie: „Maria – Judasz”. Po dokonaniu zbrodni targnął się na swoje życie, ale udało się go uratować.

Znajomi rodziny w rozmowie z mediami sugerowali, że mężczyzna być może jest chory na schizofrenię tak jak jak jego brat. – Maria była aniołem, nie mogła go sprowokować do morderstwa – mówili dziennikarzom.

Z ustaleń śledczych wynika, że Maria się broniła. Świadczą o tym zadrapania na twarzy oprawcy. Sawa przyznał się do winy. Grozi mu do 20 lat więzienia.

Mężczyzna pracował wcześniej jako strażak, a później ochroniarz w prywatnym przedsiębiorstwie. Rosyjskie media podają, że oprawca jest synem słynnego ukraińskiego pisarza z Krymu, laureata kilku nagród literackich.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!