Natrafiliśmy w internecie na historię, która spotkała  pewną pannę młodą podczas kupowania w salonie sukni ślubnej. Warto przeczytać do końca…

„Mam problemy z tarczycą, dlatego od wielu lat borykałam się z nadwagą. W związku z tym ciężko było mi trafić na salon z sukniami ślubnymi w moim rozmiarze. W końcu jeden poleciła mi moja koleżanka. Kiedy do niego weszłam, na środku salonu zobaczyłam kobietę przymierzającą suknię. Miała mniej więcej 160 cm wzrostu i na oko jakieś 110-120 kg wagi. Usiadłam, aby przejrzeć katalog z dostępnymi sukniami. Obok mnie stała jakaś kobieta z córką i mimowolnie usłyszałam ich rozmowę, z której wywnioskowałam, że córeczka jest bardzo rozpieszczona… Córka spojrzała na pulchną dziewczynę przymierzającą suknię:

Córka: „Aż trudno uwierzyć, że ktoś taki w ogóle bierze ślub…”

Matka: „Nie spodziewałam, że wieloryby też biorą śluby!”

Zauważyłam, że kobieta przymierzająca suknię usłyszała te komentarze, bo jej wyraz twarzy bardzo się zmienił – wyglądała na załamaną. Chciała odejść na kilka kroków od kierownika sklepu, który właśnie ją obsługiwał, jednak mężczyzna delikatnie ją zatrzymał, po czym stanowczym krokiem podszedł do komentującej matki i córki.

Kierownik: „Nie mogę uwierzyć, że wydaje się wam, iż kupicie suknię w tym salonie”

Córka: „To lepiej niech pan uwierzy, bo tak się składa, że właśnie przyjechałyśmy ją odebrać! A poza tym już za nią zapłaciłyśmy.”

Kierownik: „Ach, więc przyjechałyście odebrać suknię? Na jakie nazwisko była zmówiona?”

Matka: „Na nazwisko […]”

Kierownik: „Dobrze, proszę poczekać…”

W tym momencie kierownik podszedł do lady, przejrzał jakieś papiery, a następnie podał matce kartkę.

Kierownik: „Poproszę panią o podpis.”

Kobieta (podpisując kartkę): „Co to jest?”

Kierownik: „Właśnie podpisała pani rezygnację z zakupu, wraz z całkowitym zwrotem pieniędzy. Proszę sobie znaleźć inny salon. Anulowałem wasze zamówienie i środki zostaną zwrócone na kartę. A teraz proszę wyjść.”

Córka: „JAK PAN MOŻE?! MÓJ ŚLUB JEST JUŻ ZA TYDZIEŃ! NIE MOŻE MI PAN TEGO ZROBIĆ!”

Krzycząc to, córka zaczęła robić scenę i rzucać po salonie różnymi przedmiotami.

Kierownik: „Anulowałem zamówienie, ponieważ nie pozwolę, aby obrażały panie innych klientów ze względu na ich wagę. Zauważyłem, że obie panie czujecie się lepsze od innych, a tak się składa, że u nas nie ma miejsca dla klientów, którzy zachowują się w taki sposób. Teraz wzywam policję. Informuję również, że wciąż mam dane karty kredytowej i obciążę was za wszystkie zniszczenia w salonie.”

Kierownik złapał za telefon, a kobieta i jej córka szybko wyszły ze sklepu. Ja zaś kupiłam swoją sukienkę w tym sklepie i była po prostu PIĘKNA! Przy okazji okazało się, że kierownik również ma córkę, która walczy z nadwagą, bo też ma problemy z tarczycą. ”

Ta historia krąży po sieci i mamy nadzieję, że jest prawdziwa. Kierownik salonu nie bez powodu dał nauczkę kobiecie i jej córce – w końcu naprawdę na to zasługiwały!

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz