Na jaw wychodzi coraz więcej szczegółów z ostatnich chwil życia Alfiego Evansa. Dziennikarze śledczy dotarli do wstrząsających informacji, które stawiają całą sprawę w zupełnie nowym świetle.

Wiemy co zrobili medycy pracujący w szpitalu, w którym przebywał chłopiec tuż przed jego zgonem. Straszne informacje opinii publicznej przekazała dziennikarka Benedetta Frigerio.

Szokujące praktyki szpitala, w którym przebywał Alfie Evans

Jak informuje portal sledczy24.pl, klinika mająca ratować życie Alfiego Evansa uczestniczyła w szokującym projekcie polegającym na eksperymentowaniu na dzieciach. Ośrodek miał otrzymywać pieniądze w zamian za sprawdzenie, jakie wystąpią skutki uboczne, gdy poda się młodemu pacjentowi określone leki.

Ma to wynikać z raportu dotyczącego źródeł finansowania szpitala. Firmy, które płacą placówce stawiają jej ściśle określone wymagania. Do takich ma należeć między innymi sekcja zwłok pacjenta, któremu podano leki, aby poznać komplikacje, jakie one spowodowały.

Okazuje się, że chłopiec zaczął czuć się lepiej i był szykowany do transportu do innej placówki medycznej, mieszczącej się we Włoszech. Nie było to jednak dane młodemu pacjentowi.
Chłopiec otrzymał tajemnicze lekarstwa

Gdy ojciec Alfiego Evansa na chwilę wyszedł z sali, wkroczyła pielęgniarka i na oczach innych członków rodziny chłopca podała małemu pacjentowi 4 tajemnicze leki, które rzekomo miały mu pomóc. Jednak chwile potem jego stan zaczął się pogarszać, aż nastąpiła tragiczna śmierć.

– Przed śmiercią, gdy Thomas wyszedł na chwilę, zostawiając śpiącą Kate i innego członka rodziny w sali, weszła pielęgniarka i wyjaśniła, że ​​da dziecku cztery leki (nikt nie wie co), aby go leczyć. Po około 30 minutach nasycenie tlenem spadło do 15. Dwie godziny później Alfie już nie żył – relacjonuje Benedetta Frigerio.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!