Piotr Żyła w niedzielę w Zakopanem będzie skakać przy coverze utworu „Sound of Silence”. To jej użyto podczas marszu milczenia w Gdańsku, kiedy żegnano Pawła Adamowicza. Żyle należą się ogromne brawa za tę decyzję.

Szczegół, a mający ogromne znaczenie. Decyzja Piotra Żyły może imponować. W momencie, gdy cała Polska wstrząśnięta jest wydarzeniami z Gdańska i tragiczną śmiercią Pawła Adamowicza, wpadł na genialny pomysł. Oddanie hołdu zmarłemu prezydentowi za sprawą coveru utworu „Sound of Silence”.

To właśnie te dźwięki towarzyszyły tysiącom gdańszczan, gdy w poniedziałek zdecydowali się wziąć udział w marszu milczenia ku pamięci tragicznie zmarłego Adamowicza. Obrazki z Gdańska obiegły cały świat i poruszyły spore grono ludzi.

Żaden z pozostałych polskich skoczków nie zdecydował się na to, by w ten sposób oddać hołd Adamowiczowi, stąd tym większy szacunek dla Żyły. Zrobił to bowiem skoczek, który do niedawna miał opinię największego wesołka w kadrze, który zasłynął ze swojego charakterystycznego śmiechu i głośnego „hehehe”. Jestem pewien, że gdyby zapytać przeciętnego Kowalskiego o to, kto postanowił uczcić Adamowicza, nikt nie wymieniłby nazwiska Żyły. 

Oczywiście, weekendowe konkursy w Zakopanem będą odbywać się w szczególnej atmosferze. Po raz trzeci w historii dochodzi do sytuacji, w której Puchar Świata pod Wielką Krokwią rozgrywany jest w trakcie żałoby narodowej. W sobotę zabraknie oprawy muzycznej i atmosfera na trybunach będzie mocno stonowana, dopiero w niedzielę pojawią się dodatkowe elementy.

Decyzja Żyły sprawia, że również podczas niedzielnego konkursu będziemy mieć chwilę, by zastanowić się nad tym, co wydarzyło się przy okazji niedzielnego finału WOŚP, by nieco wyciszyć emocje i zastanowić się nad tym, co czasem wypisujemy w komentarzach czy social mediach. Bo to nie jest tak, że minie doba i w niedzielę przestaniemy myśleć o tragedii z Gdańska. To rana, która szybko się nie zagoi. Tak jak mówiło wiele ekspertów, taki atak szaleńca mógł zdarzyć się w każdym innym miejscu. Musimy na to zwrócić uwagę w debacie publicznej i wyciągnąć wnioski. 

Gest Żyły cieszy, bo to kolejny dowód na metamorfozę skoczka. Gdy na początku sezonu 32-latek zaczął unikać mediów, nieco się wyciszył, wielu ekspertów było zaskoczonych. To jednak krok w dobrą stronę. Jego zmiana zbiegła się bowiem w czasie z najlepszym okresem w karierze Polaka.

Decyzja Żyły pokazuje, że ma on do zaoferowania coś więcej niż „hehehe”. Być może do tej pory nie wszyscy byli tego świadomi. Skoczek pokazuje się od strony, z której nie był znany. I bardzo dobrze. 

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!