17 lat po uratowaniu życia dziewczynce, bohaterski strażak pojawił się na jej zakończeniu szkoły. Podczas gdy dom wypełniał się dymem, Mike Hughes doznał przeczucia.

Wbiegł do pokoju – pierwszego z brzegu – i znalazł tam 9 miesięczną dziewczynkę, powoli duszącą się w dymie. Strażak wziął dziewczynkę na ramiona, i wybiegł z domu, ratując jej życie.

„Jeszcze 20 sekund, a ta historia miałaby zupełnie inne zakończenie”  – wspomina mężczyzna w rozmowie z KOMO News.

Wydarzenia te miały miejsce 17 lat temu. Dziewczynka, Dawnielle Davison – teraz osiemnastolatka – właśnie ukończyła szkołę. Jej rodzina i przyjaciele pojawili się na zakończeniu, aby wspierać dziewczynę w jej wielkim dniu, lecz Davison doczekała się także gościa specjalnego – strażaka który ocalił jej życie.

Hughes, żyjący obecnie w Wenatchee, w stanie Washington przebywający na emeryturze, powiedział w rozmowie z TODAY, że nawiązał kontakt z Davison około 5 lat temu, gdy przypadkowo znalazł fragment gazety opisujący ratunek dziewczynki.

„Pomyślałem sobie ‚Ciekawe czy dziewczynka którą wyciągnąłem z tego domu żyje i ma się dobrze’ Więc wszedłem na Facebook’a, wpisałem jej dane, i znalazłem ją”  – mówi 61-letni mężczyzna. „Pomyślałem, że fajnie byłoby się przywitać”

Davison opowiada, że nie miała pojęcia jak bardzo otarła się o śmierć, dopóki nie odnalazł jej Hughes. Jednak, jak mówi w rozmowie z TODAY, gdy tylko jej wstępny szok minął, poczuła ogromną wdzięczność, że „komuś kto ocalił jej życie, zależało na tyle aby ją odnaleźć”.

„Czuję, że mam wobec niego dług”  – powiedziała dziennikarzom nastolatka.

Od czasu nawiązania kontaktu, Hughes i Davison często rozmawiali przez Facebook’a, a także spotkali się osobiście. W dniu zakończenia szkoły, Davison wiedziała, że chce, aby jej bohater był przy niej.

„To naprawdę wielkie przeżycie” – powiedziała zapłakana Davison dla KOMO News. „Nie wiem nawet jak to opisać, to łzy radości, na myśl o tym, że wypadki mogły potoczyć się inaczej.”

Hughes przyznał, że bardzo poruszyło go zaproszenie od nastolatki, do uczestnictwa w tak wielkim wydarzeniu.

„Wysłała mi zaproszenie, więc pomyślałem sobie ‚A niech mnie, jadę tam'” – powiedział emerytowany strażak w rozmowie z ABC News. „To wiele dla mnie znaczyło, byłem naprawdę szczęśliwy.”

Wiara w ludzi przywrócona ?

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz