24 letnia Toni Bell to młoda matka czwórki dzieci. Niestety w pewnym momencie straciła dom i wylądowała na ulicy. Nie miała gdzie mieszkać i musiała wprowadzić się do małego pokoju w domu rodziców. Jednak do tego czasu z czwórką swoich dzieci przebywa w bardzo małym pomieszczeniu. Śpi w łóżku ze swoją najstarszą córką, a trojaczki śpią w koszach na podłodze.

Powiedziano mi, że mogę tymczasowo mieszkać w pensjonacie, ale jak ktoś sobie wyobraża, że mam z małymi dziećmi mieszkać w miejscu bez kuchni? Gdzie mam przechowywać butelki z mlekiem chociażby?
Nie może zamieszkać także z ojcem swoich pociech, ponieważ on sam mieszka w bardzo małym mieszkaniu, które nie jest przystosowane do tego, aby przebywały tam dzieci. Do tego bezrobotna matka była zmuszona porzucić pracę po tym, jak zachorowała na rzadką chorobę kości. Nie może opuścić domu, aby zarobić na utrzymanie siebie i pociech i w ten sposób błędne koło się zamyka.

Moja choroba jest na tyle poważna, że niektóre czynności są mocno ograniczone dla mnie. Nienawidzę bycia na zasiłku, ale nie miałam wyboru. Mieszkałam na trzecim piętrze bez windy i musiałam za każdym razem wnosić i znosić sama wózek. To było tymczasowe lokum, ale właściciel sprzedał cały budynek i dlatego musiałam znaleźć schronienie u mamy.

 

Potrzebuję domu z trzema sypialniami, który mogę dzielić z moimi dziećmi. Muszę dać im bezpieczeństwo i stabilizację, na jaką zasługują. Zanim się wprowadziłam do mamy, miałyśmy dobry kontakt, teraz jest mocno napięty. Czuję się źle także z tym, że nie mam dla moich trojaczków takich podstawowych rzeczy jak krzesełka do karmienia, czy łóżeczka.
Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!