Konrad Krzemiński był prawdopodobnie jedyną osobą w Polsce, która cierpiała jednocześnie na dwie bardzo rzadkie choroby. Przeszedł przeszczep szpiku kostnego i dwie transplantacje wątroby. Latami toczył heroiczną walkę zarówno z własnym organizmem, jak i z systemem.

NFZ odmawiał bowiem zrefundowania drogiego leku, który ratował mu życie. W środę Konrad zmarł. Miał zaledwie 22 lata.

 

Konrad Krzemiński chorował jednocześnie na zakrzepicę żył wątrobowych (Zespół Budda Chiari) oraz na nocną napadową hemoglobinurię. Jego krew gęstniała niczym galareta, zatykając żyły, przez co przestawały funkcjonować kolejne organy. Choroba przyszła podstępnie. Wszystko zaczęło się w sierpniu 2015 r., gdy Konrad nagle poczuł silny ból brzucha. Dopiero wtedy wyszło na jaw, jak ciężko jest chory.

W 2016 r. jego stan był krytyczny. By przeżyć do koniecznych operacji, chłopak potrzebował specjalnego, niezwykle drogiego leku o nazwie eculizumab. Jednak NFZ i Ministerstwo Zdrowia konsekwentnie odmawiało refundacji (roczna dawka to koszt 1,3 mln zł).

„Podejrzewam, że Fundusz czeka, aż mój syn umrze i urzędnicy już nie będą mieli problemu” – mówił 1,5 roku temu w wywiadzie dla Faktu zdenerwowany Dariusz Tabisz, tata Konrada.

Rodzice jednak się nie poddali. Dosłownie poruszyli niebo i ziemię i dzięki pomocy ludzi wielkiego serca sfinansowano drogą terapię.

W końcu się udało. 22-latek w swoim krótkim życiu przeszedł dwa przeszczepy wątroby i jeden przeszczep szpiku. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Niestety, od początku roku Konrad coraz częściej trafiał do szpitala. Aż wreszcie w środę, pierwszego dnia wiosny, choroba okazała się silniejsza…

 

 

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!