Wypłynęli rowerem wodnym na środek jeziora w Wąsoszu (woj. kujawsko–pomorskie), bo chcieli odetchnąć od tłumów na plaży. Ta wyprawa trójki przyjaciół zakończyła się tragicznie. Hubert (15 l.) i Filip (16 l.) zniknęli pod wodą, a Mikołaj (17 l.) nie zdołał ich uratować. W czwartek, po czterech dniach poszukiwań, płetwonurkowie wyłowili ciała chłopców.

To było piękne, słoneczne popołudnie. Trzech przyjaciół postanowiło spędzić je nad jeziorem. Wypożyczyli rower wodny i wypłynęli ok. 300 metrów od brzegu.

Wiadomo, że pierwszy do wody wskoczył najmłodszy Hubert. Powiedział, że musi się ochłodzić. Rozgrzany piekącym słońcem chłopak wskoczył do jeziora, które miało zaledwie 20 stopni Celsjusza. Natychmiast doznał szoku termicznego. Jego ciałem zaczęły wstrząsać silne drgawki, nie był w stanie płynąć i prawie od razu zniknął pod wodą.

Na pomoc przyjacielowi rzucił się Mikołaj, a chwilę po nim Filip. Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie. Niestety tonący Hubert chwycił się ramienia próbującego go ratować Filipa i chłopcy razem poszli na dno. Mikołaj jeszcze kilka minut pływał wierząc, że w jakiś sposób uda mu się pomóc kolegom. Z wody wyłowił go turysta, który też płynął na rowerze wodnym.

Natychmiastowa akcja ratunkowa nie przyniosła żadnych rezultatów. Po kilku godzinach ściągnięto płetwonurków, ale poszukiwania były bardzo trudne, gdyż jezioro w tym miejscu ma ponad 15 metrów głębokości, a woda jest bardzo mętna.

“To byli bardzo zżyci ze sobą chłopcy. Dobrzy uczniowie, pomocni, marzący o studiach” – powiedziała o Filipie i Hubercie ich koleżanka ze szkoły Kaja.

Źródło: fakt.pl

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!