A co jeśli do Egiptu miała polecieć nie piękna młoda blondynka Magdalena Żuk tylko… piękna młoda blondynka Magdalena Ż., szefowa Magdaleny Żuk nosząca TO SAMO IMIĘ i NAZWISKO i prowadząca działalność gospodarczą o podobnym profilu (Magdalena Żuk prowadziła do 18 lipca 2016 r. dział. gosp. o profilu kosmetyczno-fryzjerskim, Magdalena Ż. nadal prowadzi dział. gosp. o profilu kosmetyczno-fryzjerskim – w obu przypadkach kod PKD 96.02.Z)?

Może ktoś pomylił te panie i źle wytypował ofiarę, dlatego mamy tak poważny problem ze zrozumieniem tej całej absurdalnej sytuacji, z ustaleniem motywu, modusu operandi oraz powiązań potencjalnego sprawcy i ofiary…?

Ciekawym epizodem w karierze zawodowej szefowej Magdaleny Żuk jest uzyskanie przez nią koncesji na wydobywanie kopalin ze złóż – a konkretnie wydobywanie kruszywa naturalnego ze złoża „Jeziory” w miejscowości Jeziory, gm. Świebodzin. Nadmienić należy, że od wielu lat zajmuje się ona głównie estetyką wyglądu, a więc dziedziną absolutnie niepokrewną. Koncesję otrzymała w 2010 roku, kiedy każdy chciał zarabiać na budowie autostrad, a na Dolnym Śląsku jeszcze aktywnie działała handlująca kruszywem spółka DSS, którą zaraz po nagłej śmierci prezesa zarządu zamknięto z wielkim hukiem ze stratą rzędu 700 milionów zł. Niektórzy łączyli jej działalność z wpływowymi politykami związanymi blisko z Platformą Obywatelską, w tym z Grzegorzem S. i Kazimierzem M. Wtedy to był bardzo niebezpieczny biznes, fala upadłości zmiotła setki polskich firm budowlanych, przedsiębiorcom grożono, dochodziło do licznych przestępstw popełnianych na ich szkodę. W czasie tzw. afery autostradowej przedsiębiorcy z różnych branż byli masowo wikłani w zamówienia publiczne w rolach figurantów, a zarabiały na tym osoby powiązane z ówczesną władzą i wiodącymi spółkami giełdowymi.
 
Oczywiście szefowa Magdaleny Żuk wcale nie musiała mieć żadnego związku z inwestycjami drogowymi, koncesję mogła uzyskać przypadkowo i wcale nie angażować się w realizację zamówień publicznych, zaś zbieżność jej tożsamości i podobieństwa fizycznego oraz kariery zawodowej ze zmarłą mogą być najzupełniej przypadkowe. Niemniej jednak, to ciekawe. We Wrocławiu według bazy PESEL mieszka 166 osób o nazwisku Żuk, około połowa z nich to kobiety.
Jakie jest statystyczne prawdopodobieństwo, że w gronie tych około 80 kobiet znajdą się dwie Magdaleny w podobnym wieku, podobnie wyglądające, wykonujące podobny zawód i pracujące w tym samym salonie fryzjerskim? Ciekawy zbieg okoliczności, prawda?
Oczywiście absolutnie nie sugeruję, że szefowa Magdaleny Żuk ściągnęła ją kilka miesięcy temu ze Zgorzelca do Wrocławia i zatrudniła ją w charakterze tarczy, ale jeśli Magdalenę Żuk zamordowano i było to faktycznie ukartowane z Polski, to mogło dojść do banalnej pomyłki i to właśnie jej szefowa jest dzisiaj w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Motyw może być oczywiście w ogóle nie związany z kruszywami i budową autostrad. Mam nadzieję, że nasze służby wyjaśnią ten wątek i otoczą Magdalenę Ż. należytą ochroną.
źródło: turalinski.pl
Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz