Przedstawiciele stowarzyszenie Dzielny Tata, reprezentującego ojców walczących o prawa do opieki nad dziećmi, zabrali głos w sprawie Tomasza M., który otruł 4-letniego synka. Na ich profilu na Facebooku możemy przeczytać, że aktywiści za tragedię obwiniają sądy, a ojca… przedstawiają jako bohatera, który”dał życie to i je zabrał”. Te słowa, w obliczu tragedii, jaka się wydarzyła, są po prostu szokujące!

Przedstawiciele organizacji Dzielny Tata – największego w Polsce stowarzyszenia broniącego praw ojców, nawiązując do tragedii na sali zabaw w Bemowie usiłują forsować swoje postulaty dotyczące np. zakazu aborcji.

„Wszystkim, którzy tak łatwo osądzają Tomasza M. przypominamy, że w polskich szpitalach w wyniku aborcji ‚matki’ zabijają zgodnie z KONSTYTUCJĄ 1000 dzieci rocznie! Pytanie brzmi jaka instytucja lub osoba trzecia doprowadziła do tej straszliwej zbrodni… SĄDY, a może zostali otruci?” – pisze organizacja na swoim profilu na Facebooku. Na tym samym profilu możemy przeczytać także, że do zbrodni na sali zabaw w Warszawie przyczyniły się sądy rodzinne, a historia Tomasza M. i jego synka powinna spowodować zmianę prawa i wprowadzenie opieki naprzemiennej.

To nie koniec kontrowersyjnych wypowiedzi przedstawicieli stowarzyszenia Dzielny Tata. Jeden z ojców – pan Dariusz – napisał na profilu organizacji: „Jak się rozwodziłem i odebrali mi syna, to myślałem, że to jest koniec świata. Byłem zdesperowany, żeby się przykuć i podpalić u rzecznika praw dziecka, żeby zakończyć moją nierówną walkę, ale nigdy, nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zrobić krzywdę mojemu dziecku”.

Odpowiedź była zaskakująca: „Dał życie to i je zabrał. A gdybyś Darek tak się powiesił i zostawił syna – gdybyś wiedział, że matka się będzie nad nim znęcać przez całe życie? Tego nie wiemy, jak było do końca” – pytają przedstawiciele stowarzyszenia.

Za pomocą kontrowersyjnych argumentów reprezentanci organizacji Dzielny Tata atakują jednocześnie kobiety, przedstawiając je jako osoby odpowiedzialne za większość krzywd, które ponoszą dzieci. W wypowiedziach publikowanych przez przedstawicieli organizacji możemy przeczytać m.in. o tym, że są to „zepsute do szpiku kości kłamczuchy, pozbawione jakichkolwiek zasad moralnych i etycznych”.

Wszystkim, którzy tak łatwo osądzają Tomasza Majewskiego przypominamy, że w polskich szpitalach w wyniku aborcji 'matki'…

Opublikowany przez Dzielny Tata.pl Poniedziałek, 26 listopada 2018

Co się wydarzyło na Bemowie?

Decyzja przedstawicieli organizacji „Dzielny Tata” o tym, żeby bronić ojca 4-letniego Artura, jest o tyle kontrowersyjna, że w opinii sądu rodzinnego nie był on postacią krystaliczną. Mężczyzna musiał spotykać się z córką i synem w towarzystwie kuratora, ponieważ zachodziły obawy o ich bezpieczeństwo.

Tomasz M. był w trakcie rozwodu z żoną Justyną. Para miała bardzo złe relacje. Była partnerka mężczyzny w rozmowie z „Uwagą!” relacjonowała, że do rozpadu małżeństwa doprowadziła zaborcza postawa męża wobec ich syna. Choć para miała jeszcze córeczkę, Tomasz miał darzyć chłopca większą sympatią. Pani Justyna opowiadała, że Tomasz spał z małym Arturem i nie pozwalał jej być z synkiem sam na sam.

Po rozstaniu, Tomasz M. kilka razy porwał Artura. Raz wyjechał z nim do Niemiec. Matka twierdziła także, że mąż pod wpływem alkoholu wychodził z synkiem na dach. Miał też grozić, że zrobi krzywdę sobie i jemu.

Z relacji pani Justyny wynikało, że Tomasz M. miał ją także śledzić, gdy wychodziła z dziećmi oraz grozić w rozmowie telefonicznej z matką popełnieniem samobójstwa. Później tłumaczył, że był wzburzony i tak naprawdę nie chciał się zabić. Kontrowersyjne zachowania Tomasza M. wpłynęły na to, że sąd ograniczył możliwość spotkań z dziećmi oraz zdecydował, że widzenia mają odbywać się w towarzystwie kuratora.

Dramat rozegrał się 25 listopada. Feralnego dnia Tomasz M. spotkał się z synem na sali zabaw w Bemowie. Nagle poinformował towarzyszącego im kuratora, że chce wyjść z Arturem do toalety. Tam znaleziono ich nieprzytomnych. Ojciec podał synkowi truciznę. Sam też się otruł.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!