Straszliwa zima. -60 stopni na wietrze, umierają ludzie…

To prawdziwa zimowa apokalipsa. Na północy USA ogłoszono stan wyjątkowy. Temperatury są tam tak niskie, że zabiły już co najmniej 12 osób. Stany Zjednoczone zaatakował wir polarny, czyli układ niskiego ciśnienia, który zwykle znajduje się nad biegunem północnym. Czasami jednak zdarza się, że dociera na inne tereny i przynosi wyjątkowo srogą zimę.

Mieszkańcy północnych stanów walczą z potężnymi opadami śniegu, ale to mróz jest dla nich największym zagrożeniem. Temperatury w dzień utrzymują się na poziomie ok. -20 stopni, ale wiatr sprawia, że temperatura odczuwalna spada poniżej -50, a nawet -60 stopni!

Zamknięte są szkoły, urzędy i firmy. Odwołano tysiące lotów. Władze apelują, żeby nie wychodzić z domu, bo wystarczy kilka minut, żeby odmrozić sobie odsłonięte części ciała. Na zewnątrz nie należy nawet głęboko oddychać czy rozmawiać, bo może się to skończyć hipotermią! Burmistrz Chicago poprosił, żeby każdy sprawdził, czy jego sąsiedzi nie potrzebują pomocy. Rekordowe mrozy mają ustąpić w weekend.