Niestety, dzisiejszy świat jest pełen okrutnych ludzi, którzy dopuszczają się tak podłych czynów, że przeciętny człowiek nie jest w stanie zrozumieć, a tym bardziej wytłumaczyć ich zachowania.

 Jesteśmy zdania, że zwierzęta powinny być traktowane z takim samym szacunkiem jak drugi człowiek. Oczywiście, zwierzaki nie zawsze zachowują się tak, jakbyśmy tego chcieli, jednak trzeba zachować w tym przypadku pewien margines tolerancji – w końcu sami decydujemy się na ich posiadanie i obecność w naszym otoczeniu. Mimo to nie wszyscy są stworzeni do tego, aby posiadać domowego pupila. Przekonał się o tym ten poszkodowany piesek…

Właściciel czworonoga wpadł w szał, ponieważ pogryzł jego telefon komórkowy. Mężczyzna nie wahając się ani chwili oblał zwierzę… wrzątkiem!

Wyobrażasz sobie ten straszliwy ból? Ale to nie wszystko, ponieważ poparzonego pieska wyrzucił na ulicę z 4. piętra.

Można zadać sobie tylko pytanie, czym zawinił sobie ten mały, niczego nieświadomy szczeniak, że dostał tak okrutną karę? Biedny czworonóg był ledwo żywy. Wiele osób przechodziło tuż obok pieska, gdy ten dosłownie wił się z bólu leżąc na chodniku. Całe szczęście, że konającego szczeniaka zauważyła 30-letnia kobieta, Yan Yingying, która przypadkowo przechodziła ulicą tuż obok miejsca zdarzenia. Nie zwlekając postanowiła zawieźć go do weterynarza, gdzie zapłaciła za wszystkie niezbędne zabiegi. Gdyby nie ona, Tuffy (tak go nazwała) nie miałby szans na przeżycie.

Jako weterynarz spotykam się na co dzień z przemocą wobec zwierząt. Nauczyłam się odkładać emocje na bok. Ale gdy zobaczyłam tego psa, byłam w szoku. Nie mogłam powstrzymać łez. Nigdy nie widziałam zwierzęcia, które by tak cierpiało.

Wrząca woda wyrządziła mnóstwo długotrwałych obrażeń na ciele pieska. Miał poparzone 60 procent ciała. Powieki biednego szczeniaka były spalone do tego stopnia, że musiał spać z otwartymi oczami.

Nad jego zdrowiem pracował zespół specjalistów, jednak nikt nie wiedział, jak przywrócić jego zaufanie do ludzi i wiarę w lepsze jutro.

Na szczęście Tuffy pomału zaczął wracać do zdrowia, jak i odzyskiwać radość życia.

Zespół weterynarzy podkreśla, że piesek miał bardzo dużą wolę walki o życie, dlatego tak szybko odzyskiwał siły. To był prawdziwy wojownik!

Szczeniak zamieszkał wraz z kobietą, która go uratowała. W końcu trafił do domu, gdzie może czuć się bezpiecznie, a mimo straszliwej przyszłości wciąż może cieszyć się pełnią życia.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz