Chris Gard (32 l.) i Connie Yates (31 l.) z Londynu mają przed sobą najgorsze 24 godziny w swoim życiu. Po upływie tego czasu ich maleńki synek Charlie (10 m.) zostanie odłączony od aparatury podtrzymującej go przy życiu. O śmierci chłopca zadecydował Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii, tłumacząc, że na rzadką chorobę genetyczną Charliego nie ma ratunku, a rodzice tylko przedłużają jego męki.

Charlie Gard cierpi na rzadką chorobę genetyczną. Zaburzenia mitochondrialne powodują, że jego mięśnie stopniowo się osłabiają, a w mózgu z dnia na dzień zachodzą nieodwracalne zmiany. Charlie ma dziesięć miesięcy i nie potrafi już samodzielnie oddychać.

Chłopiec od urodzenia przebywa w jednym z londyńskich szpitali. Jednak gdy lekarze wyczerpali już wszelkie metody leczenia i okazało się, że żadna z nich nie jest w stanie utrzymać Charliego przy życiu, zwrócili się do sądu z prośbą o pozwolenie na zaprzestanie leczenia niemowlaka.

Ta decyzja to był cios w serce dla rodziców chłopca. Chris Gard i Connie Yates robili wszystko, by zapobiec śmierci ich synka – zebrali aż 1,2 mln funtów na eksperymentalną terapię w Stanach Zjednoczonych. Charlie nie może jednak podjąć leczenia, bo w przetransportowaniu go do USA musiałby pomóc szpital.

Najpierw w kwietniu sąd okręgowy zadecydował o odłączeniu chłopca od aparatury. W maju takie samo postanowienie wydał sąd apelacyjny. Ostatnią szansą dla Charliego było odwołanie się do Sądu Najwyższego. Rozprawa odbyła się w czwartek 8 czerwca. Chris i Connie z rozpaczą w oczach oczekiwali na ogłoszenie wyroku. Gdy sędzia oznajmił, że Charliemu została ostatnia doba życia, Connie zalała się łzami.

– Jak możecie nam to robić? Jesteście kłamcami! – krzyczała na sali sądowej zdruzgotana mama niemowlęcia.

Sąd zwrócił się do władz szpitala z prośbą o ostatnie 24 godziny podtrzymywania Charliego przy życiu. Jak powiedziano, ten czas jest potrzebny Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka na zapoznanie się ze sprawą i ewentualne wydanie decyzji o przyszłości chłopca.

– Przypadek Charliego jest bardzo smutny, ale niestety nie odosobniony. Są choroby, których nie da się wyleczyć. Rodzice chłopca tylko przedłużają proces umierania dziecka. Powinni mu pozwolić odejść z godnością – argumentowała sędzia.

Chris i Connie nie potrafią pogodzić się z tym, że ktoś decyduje o życiu ich ukochanego synka. Jednak gdy Europejski Trybunał Praw Człowieka nie pochyli się nad sprawą małego Charliego, rodzicom nie pozostanie nic innego, jak pozwolić chłopcu odejść.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz