Marek Falenta, skazany w aferze taśmowej biznesmen, wciąż pozostaje nieuchwytny. Jak donosiła niedawno „Rzeczpospolita”, przedsiębiorca może przebywać w jednym z krajów europejskich. Teraz w poszukiwania uciekiniera włączył się Krzysztof Rutkowski, najsłynniejszy, a zrazem najbardziej kontrowersyjny polski detektyw. Za głowę Falenty wyznaczył 50 tys. zł nagrody.

Marek Falenta w 2016 r. został skazany na 2,5 roku pozbawienia wolności za tzw. aferę podsłuchową. Obrońcy Falenty walczyli, by kara została odroczona, ale sąd nie wyraził na to zgody. W styczniu 2019 r. sąd uznał, że Marek Falenta musi stawić się w zakładzie karnym 1 lutego. Tak się jednak nie stało. Wtedy policja wystąpiła do sądu o list gończy dla Marka Falenty. Mimo tego biznesmena wciąż nie udało się go schwytać. Jak donosiła nieco ponad dwa tygodnie temu „Rzeczpospolita”, przedsiębiorca może przebywać w jednym z krajów europejskich. W niedalekiej przyszłości może zostać wydany za nim kolejny list gończy, a także Europejski Nakaz Aresztowania.

Jak donosi „Super Express” w poszukiwania Falenty włączył się właśnie Krzysztof Rutkowski. Detektyw bez licencji także uważa, że Falenta ukrywa się za granicą. – W dniu dzisiejszym rozpoczęliśmy poszukiwania. Ekipa ode mnie pojechała na kołach do miejsca, gdzie może przebywać poszukiwany, ja dolatuję samolotem. W wypadku, gdy będziemy mieli jakieś informacje, natychmiast poinformujemy o tym właściwą jednostkę policji w państwie, gdzie prowadzimy działania – powiedział dziennikowi Rutkowski. Nie ujawnił, o jaki kraj chodzi. Poinformował, że za pomoc w schwytaniu poszukiwanego przedsiębiorcy jego biuro detektywistyczne wyznaczyło nagrodę – 50 tys. zł. (Źródło: „Super Express”)

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!