W dzisiejszych czasach nie wszystkie jest takie, jakim wydaje się być na pierwszy rzut oka. Powyższe zdanie idealnie potwierdza historia z którą możecie zapoznać się poniżej. Tong Phuoc Phuc to rodowity Wietnamczyk. Przez wielu ludzi uważany jest za bohatera.

Dlaczego? Mianowice w ciągu ostatnich piętnastu lat zapewnił on godny pochówek blisko dziesięciu tysiącom dzieci, które poddane zostały aborcji. Poza tym przygarnął on pod swój dach wiele sierot oraz porzuconych przez rodziców dzieci. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że wiele osób uważa go za bohatera. Jednak nie tak dawno na jaw wyszły szokujące fakty.

Historia mężczyzny zaczęła się lata temu, gdy jego żona zaszła w ciążę. Niestety musiała ona spędzić w szpitalu wiele dni, a mąż postanowił regularnie ją odwiedzać. W placówce zauważył on jednak coś dziwnego. Niektóre z kobiet, które wchodziły do gabinetów z widoczną ciążą, wychodziły z nich bez brzuszka, ale i bez dziecka.

Opublikowany przez Tống Phước Phúc Orphanage na 12 sierpnia 2011

W końcu zrozumiał co dzieje się za drzwiami. Bardzo to go zasmuciło. Jednak postanowił on zapewnić niechcianym, usuniętym dzieciom godny pochówek. Wszystkie swoje oszczędności przeznaczył więc na wykupienie ziemi na wzniesieniu Hon Thom w Nha Trang City i tam chował dzieci. Każdemu z nich postawił również własny nagrobek z imieniem.

Miejsce to stało się miejscem, które bardzo często odwiedzały kobiety. Matki usuniętych dzieci. Inne zaś przychodziły, by przemyśleć swoją decyzję. Tong Phuoc Phuc starał się je od niej odwieść. Często z powodzeniem.

W pewnym momencie do mężczyzny przyszła kobieta z dzieckiem, prosząc go o pomoc. Nie mogła się nim dłużej opiekować. Decyzja dla mężczyzny była oczywista. Od tamtego czasu przygarnął on około setkę dzieci. Bardzo często zamieszkiwały tam również kobiety w ciąży lub młode matki, które nie miały się gdzie podziać. Wszystko za opiekę nad pozostałymi dziećmi.

Postawę i inicjatywę mężczyzny wspierały nawet władze Wietnamu, tym bardziej nic nie wskazywało na to, co miało się niedługo okazać.

Wydaje się, że w pewnym momencie sytuacja mężczyznę po prostu przerosła. W 2013 roku Jakeb Anhvu dotarł do przerażającej prawdy i przedstawił ją w dokumencie pod tytułem „Okrutny sierociniec”. Znalazł on sposób, by zainstalować w nim kamery i z ukrycia nagrał co tak naprawdę dzieje się w sierocińcu. Okazuje się bowiem, że dzieci, które w nim mieszkały nie były dobrze traktowane. Często były głodzone, bite i poniżane, a osoby, które się nimi zajmowały, nie miały żadnych predyspozycji do pracy z takimi dziećmi.

Ciężko jest oceniać tę historię. Z jednej strony mężczyzna ten uratował setki dzieci. Dla wielu stał się bohaterem. Z drugiej zaś strony coś w nim pękło, być może sytuacja go przerosła, przez co wyrządził on swoim wychowankom wiele zła. Historia ta jednak pokazuje, że nie wszystko jest takie, za jakie chce być postrzegane. Sam sierociniec funkcjonuje jednak do dziś, a dzieci uwiecznione na zdjęciach na profilach społecznościowych wyglądają na zadbane i radosne. Jaka jest prawda? Możemy jedynie snuć domysły.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!