Śledczy wciąż badają sprawę finansów Magdaleny Adamowicz, wdowy po zamordowanym prezydencie Gdańska. Na kobiecie ciąży zarzut podania nieprawdy w zeznaniach podatkowych.

Jak podaje Wirtualna Polska sprawa dotyczy zeznań podatkowych za lata 2011 i 2012. – Magdalenie Adamowicz – podobnie jak jej mężowi – zostały postawione zarzuty podania nieprawdy w zeznaniach podatkowych za 2011 i 2012 roku. Z ustaleń śledztwa wynika, że zataili informacje na temat wysokości swoich dochodów i zysków z wynajmu mieszkań. W ten sposób uszczuplili należny Skarbowi Państwa podatek o ponad 131 tysięcy złotych – mówi Wirtualnej Polsce Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej.

To efekt śledztwa, które rozpoczęło się po zawiadomieniu Pawła Wojtunika, ówczesnego szefa CBA. W 2012 r. gdańskie CBA przeprowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych z lat 2007-2012. Po kontroli do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Paweł Adamowicz bronił się wtedy, że zarzuty są bezpodstawne. – Prokuratura stwierdziła, że „przestępstwo polegało na ukryciu środków pieniężnych poprzez zatajenie ich na rachunkach bankowych”. Czy można coś zataić na rachunku bankowym? Wydaje się, że w obecnej sytuacji politycznej decydentom tzw. „dobrej zmiany” zależy na mnożeniu wątków i przeciąganiu całej sprawy. Mówiąc językiem potocznym: na „grillowaniu mnie – mówił prezydent Gdańska.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!