Nie od dziś wiadomym jest fakt, że każdy z nas jest tylko człowiekiem i zdarza nam się robić złe rzeczy. Niektórzy jednak potrafią wykorzystywać z pozoru nadaną im władzę czy status społeczny w taki sposób, że gdy o tym słyszymy krew mrozi się w żyłach. Nie tylko władza czy status społeczny może mieć wpływ na nasze zachowanie, również pochodzenie jest ważne. Jedna z takich historii przydarzyła się pewnej dziewczynie.

Joanna pochodzi ze wsi. Niektóre z jej rówieśniczek nawet nie myślały o przeprowadzce do miasta, bo uważały to za zdradę rodziny. Zostawały więc w rodzinnej miejscowości, gdzie zakładały rodziny. Joanna jednak wychodziła z nieco innego założenia. Zrobiła prawdo jazdy i chciała przeprowadzić się do miasta, by mieć szansę na karierę. Dostała pracę, a zarobionymi pieniędzmi dzieliła się z rodzicami, by móc nieco im pomóc. Niestety, w momencie gdy Joanna zaczęła zarabiać i stać było ją chociażby na nowe auto, jej byli sąsiedzi ze wsi zaczęli na jej temat plotkować.

Wszystkie te głosy były na tyle złośliwe, że po rodzinnej miejscowości Joanny zaczęła krążyć historia, wedle której Joanna miała by znaleźć sobie bogatego sponsora, stąd też stać ją na wszystko, na co nie stać mieszkańców jej rodzinnej wsi. Pudelek Plotki na tyle się nasilały, że początkowo uwierzył w nie również ojciec dziewczyny i po prostu przestał się do niej odzywać. Joannie było przykro, jednak nie chciała rezygnować z marzeń, a gdy w końcu jej pracodawca zaproponował jej umowę postanowiła zamieszkać w mieście na stałe.

Nie wiedziała jednak jak powiedzieć to rodzicom, a szczególnie ojcu, którego światopogląd nieco różnił się od postrzegania świata przez dziewczynę. Ta jednak w końcu postawiła sprawę jasno, zakomunikowała rodzicom, że dostała pracę i że chce przeprowadzić się do miasta. Reakcja jej ojca była natychmiastowa, bez słowa ubrał się i wyszedł z domu.
Przerażona dziewczyna wsiadła po jakimś czasie na rower i szukała swojego ojca, by sprawdzić czy wszystko u niego w porządku, jednak los nie był dla tej rodziny łaskawy.

Znalazła ojca leżącego w rowie, przy poboczu drogi. Ledwo co oddychał. Oczywiście nie obyło się bez wizyty w szpitalu, podczas której stwierdzono u mężczyzny zawał serca miażdżycę. Dla Joanny było to podwójne nieszczęście. Oznaczało to bowiem, że będzie musiała pożegnać się z marzeniami o życiu w mieście i zostać w domu rodzinnym, by móc pomóc matce i choremu ojcu zająć się gospodarką. Nie wyobrażała sobie po prostu, że mogłaby zostawić rodziców w takiej chwili. Wielokrotnie płakała i zagryzała zęby, jednak trzymała się swojego postanowienia o pomocy najbliższym.

W pewnym momencie wieś obiegła wieść, że ksiądz poszukuje nowej gosposi. Za namową rodziców Joanna postanowiła się zatrudnić u proboszcza, by nieco podreperować rodzinny budżet. Ksiądz był na tyle zadowolony z pracy jaką wykonywała Joasia, że oprócz gotowania zaproponował jej również wykonywanie innych prac domowych, na przykład sprzątania. Koniec końców Joasia wykonywała już wszelkie możliwe prace u księdza, za co otrzymywała pieniądze. Proboszcz nie krył zadowolenia, wielokrotnie komplementował, już nie tylko wykonywaną przez Joannę pracę, ale również i samą dziewczynę, jednak ta nie odbierała tego osobiście. Jednak na tym się nie skończyło.

Ksiądz coraz częściej przyglądał się Asi, a gdy ta zapytała czy wszystko jest w porządku i czy obiad smakował, ten odpowiedział, że ona sama smakowałaby o wiele lepiej. Dziewczyna udała, że tego nie słyszy i po prostu jak co dzień, poszła przebrać się w swoje ubrania. Proboszcz poszedł za nią. Wszedł za nią do pomieszczenia, zamknął drzwi i wypowiadając słowa, które księdzu nie przystają, po prostu rzucił się na dziewczynę i ją zgwałcił. Po wszystkim bez słowa wstał i kazał jej nie spóźnić się następnego dnia do pracy, ponieważ ma gości i trzeba przygotować poczęstunek. Dwudziestolatka była w szoku, nie mogła się ruszyć i chwila ta trwała według niej wieczność.


Dziewczyna przez całą powrotną drogę płakała i biła się z myślami. Postanowiła jednak więcej nie wracać do pracy i opowiedzieć rodzicom o wszystkim co ją spotkało. Jak postanowiła, tak też zrobiła. Poprosiła rodziców o rozmowę, a gdy powiedziała o wszystkim, jej matka się rozpłakała, a ojciec uderzył ją w twarz i kazał jej się wynosić.
Nie mogąc uwierzyć w to co ją spotkało, nie mając gdzie się podziać, Joanna spakowała wszystkie swoje rzeczy i udała się na przystanek chcąc wyjechać z rodzinnej miejscowości. Po drodze widziała jak jej ojciec pije wódkę pod sklepem ze znajomymi, a czekając na autobus minął dziewczynę jej znajomy ze szkolnych lat, który krzyknął pod jej adresem słowo „zdrajca”. Najwidoczniej jej ojciec zdążył już opowiedzieć wszystkim pod sklepem o tym co spotkało Joannę, twierdząc, że wszystko to jest tylko jej wymysłem i kłamstwami.
Joanna wróciła do miasta, nie miała u kogo się zatrzymać, a jedyną osobą, którą znała, była jej dawna szefowa. To właśnie ją odwiedziła i opowiedziała jej o wszystkim co zaszło nie tak dawno.

Kobieta przyjęła Joannę u siebie, przenocowała i znalazła jej pracę, dzięki czemu dziewczyna już po kilku tygodniach zaczęła stawać na nogi i mogła pozwolić sobie na to, by wynająć mieszkanie. Niestety jej stan zdrowia zaczął ewidentnie się pogarszać. Wizyta u lekarza przypomniała dziewczynie o piekle, które przeżyła. Joanna zaszła w ciążę.
Od razu wiedziała, że to właśnie proboszcz jest ojcem dziecka. Widząc to wszystko, szefowa dziewczyny zaproponowała jej zamieszkanie u niej, gdyż młoda kobieta w ciąży będzie potrzebowała nieco pomocy. Chciała również pogodzić tę dziewczynę z rodzicami i w tajemnicy przed Joanną, pojechała do jej rodziców by z nimi porozmawiać.

Gdy tylko pojawiła się przed gospodarstwem i powiedziała, że przyjechała w sprawie córki, ojciec Joanny rzekł, że oni żadnej córki już nie mają. Basia, bo tak na imię miała szefowa Joanny, zapytała więc o zdanie jej matkę. Ta spuściła wzrok w ziemię i nie odezwała się słowem. Milczenie to jednak znaczyło więcej niż tysiąc słów. Kobieta postanowiła nie mówić nic o wizycie Joannie i wrócić do domu.

To właśnie Barbara pomagała Joannie przed porodem i choć cała historia miała miejsce przeszło sześć lat temu, kobiety nadal mieszkają razem, a Wojtuś, syn Joanny nazywa Barbarę babcią.

Historia Joanny jest po prostu przerażająca. Nie dość, że stała jej się niezwykła krzywda, to jeszcze odwrócili się od niej najbliżsi. Strach byłoby pomyśleć co by się stało, gdyby na jej drodze nie pojawiła się Barbara.

Strach również myśleć o tym, ile takich historii się wydarzyło i ile z nich nie ujrzało do tej pory światła dziennego.

*Imiona zostały zmienione, a zdjęcia mają wyłącznie charakter poglądowy

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!