„Zaledwie kilka sekund przed tragedią czule przytuliła swoje córeczki i pomachała im na pożegnanie” – mówią sąsiedzi Małgorzaty (†34 l.). Kobieta zginęła pod kołami gimbusa przed własnym domem. Dramat rozegrał się na oczach przerażonych dzieci.

Małgorzata wspólnie z mężem, dziećmi i rodzicami mieszkała we wsi Ciborowice, pod Proszowicami (woj. małopolskie). Sąsiedzi mówią o nich, że to była bardzo kochająca się rodzina. Małgosia pomagała mężowi w gospodarstwie i zajmowała się wychowywaniem dzieci – 7-letniej Dominiki i 13-letniej Kamili. Dziewczynki były oczkiem w głowie rodziców i dziadków.

„Małgosia była tak serdeczną, pomocną osobą…Dbała, by jej córeczkom niczego nie brakowało. Choć gimbus podjeżdżał praktycznie pod ich dom, Małgosia każdego dnia odprowadzała je na busa. Nikt nawet w najgorszych koszmarach nie przypuszczał, że na naszej spokojnej, gminnej drodze może wydarzyć się coś takiego” – mówi sąsiad pani Małgorzaty.

Rano pani Małgosia jak zwykle odprowadziła córki na przystanek. Gdy Dominika i Kamilka wsiadły do busa, mama poszła w stronę domu. Od drzwi dzieliło ją dosłownie kilka metrów… Pech chciał, że kierowca cofając nie zauważył przechodzącej na drugą stronę drogi Małgosi. Bus najechał wprost na nią. Kiedy kierowca zobaczył co się stało, na oczach przerażonych maluchów próbował ratować kobietę. Niestety bez skutku. Pani Małgorzata poniosła śmierć na miejscu.

Kamila i Dominika trafiły pod opiekę dziadków i psychologa. Cała rodzina jest w szoku. Bliscy nie potrafią zrozumieć, dlaczego kierowca nie spojrzał w lusterka, zanim rozpoczął cofanie.

„Zabrał matkę dzieciom, a nam córkę. Zniszczył nie tylko nasze życie, ale i swoje” – mówi ojciec pani Małgorzaty.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!