Wiceminister infrastruktury i rozwoju, Artur Soboń, przyznał, że jest za wprowadzeniem „bykowego”. Co to takiego? Jak się okazuje, jest to podatek płacony przez singli i singielki, który ma zachęcić ich do zakładania rodzin. Temat ten zrodziił się w głowie wiceministra nie bez powodu. Nawiązał do niego podczas rozmowy o zasadach przyznawania dopłat do czynszów w ramach programu Mieszkanie+.

„Bykowe” dla singli
Prywatnie uważam, żetakie osoby powinny płacić „bykowe”, bo to by skłoniło ich do założenia rodziny. Mówię pół żartem, pół serio, bo chciałbym, by Mieszkanie+ było przede wszystkim programem dla rodzin. W ustawie jednak ujęliśmy to w taki sposób, że dopłaty wypłacane będą nie tylko rodzinom w klasycznym tego słowa znaczeniu

Pomysł zrodził się już wcześniej

Jak się okazuje, Soboń nie jest jedynym ani nawet pierwszym politykiem w partii, który jest za wprowadzeniem tego kontrowersyjnego podatku. Kilka lat temu projekt ustawy nakazującej kawalerom i pannom płacenie wyższych podatków złożył poseł Marian Piłka. Został jednak odrzucony już podczas głosowania.

„Bykowe” zostało już kiedyś wprowadzone

„Bykowe” po raz pierwszy zostało wprowadzone do Polski tuż po wojnie. Jak to wtedy wyglądało?Osoby stanu wolnego, które nie miały dzieci, płaciły o 20% wyższy podatek od pozostałej reszty. Jego celem było nakłonienie ludzi do zakładania rodzin, a w następstwie do zwiększania populacji.

Kogo obowiązywał podatek?

Początkowo podatek obowiązywał singli powyżej 21 lat. Po 1973 roku ta granica została nieco przesunięta i „bykowe” zaczęło dotyczyć osób powyżej 25 roku życia.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!