Radosław K. z Rypina przyznał się podczas przesłuchania do pobicia 2,5-letniego Piotrusia. Tłumaczył, że chłopczyk obudził go w nocy i zdenerwował. Dziecko do szpitala trafiło z połamanymi nóżkami.

– Mężczyzna twierdzi jednak, że bił syna swojej konkubiny wyłącznie otwartą dłonią po pośladkach. Nie tłumaczy to obrażeń, jakie odniosło dziecko, czyli m.in. złamań kości nóg – mówi prokurator Jacek Lasiński z Prokuratury Rejonowej w Rypinie.

Śledczy postawili mężczyźnie zarzuty: pobicia Piotrusia  oraz znęcania się nad nim, fizycznie i psychicznie, że szczególnym udręczeniem. Z zaznaczeniem, że chłopczyk był pod jego opieką i od niego zależny (art. 207 par. 1a i 2 Kodeksu karnego). Pierwszy z czynów zagrożony jest karą do 8 lat wiezienia, drugi – do lat 10.

Dziś rypińska prokuratura podejmie decyzję o środku zapobiegawczym dla podejrzanego 25-latka. Spodziewane jest jej wystąpienie do sądu o tymczasowe aresztowanie. Wiadomo, że przebywający od momentu zatrzymania w policyjnej izbie w Brodnicy Radosław K., dziś przywieziony ma zostać do Rypina.

Tymczasem stan pobitego 2,5-letniego Piotrusia nadal jest poważny. Przypomnijmy, że z Rypina trafił do Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Toruniu. Tutaj lekarze ortopedzi operowali go przez sześć godzin, scalając mu kości. „Ciężki, ale stabilny” – tak stan zdrowia dziecka określił dr Janusz Mielcarek, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.

Matka Piotrusia ma ograniczone prawa rodzicielskie i objęta była dozorem kuratora. Znajdowała się też wraz z dzieckiem pod opieka asystenta rodziny. Jak zapewnia rypiński MOPS, ten był w domu prawie codziennie. Nie dostrzegł niczego, co wskazywałoby na przemoc fizyczną.

Tymczasem babcia Piotrusia twierdzi, że nieskutecznie usiłowała losem wnuczka zainteresować różne instytucje, w tym MOPS. Miała uzasadnione podejrzenia, że Radosław K. krzywdzi chłopczyka. AKTUALIZACJA: W październiku 2017 r. MOPS w Rypinie skierował do sądu rodzinnego wniosek o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej.

Powodem była niewydolność wychowawcza jego matki. M.in. to, że nie diagnozowała synka pod kątem autyzmu i zaniedbywała na innych polach. Pierwsza rozprawa odbyła się w styczniu 2018 roku. Niewiele z niej wynikło. Piotruś miał być poddany specjalistycznej obserwacji we Włocławku. Sąd rodzinny zdecydował o umieszczeniu w pogotowiu rodzinnym drugiego dziecka matki Piotrusia, urodzonego w marcu. Na mocy tej samej decyzji do pogotowia trafi również sam Piotruś, gdy opuści szpital. To tymczasowe rozwiązanie.

Prokuratura Rejonowa w Rypinie przyznała reporterowi stacji TVN24, że rozważy wszczęcie odrębnego postępowania w sprawie niedopełnienia obowiązków przez kuratora sadowego. Skoro ten, odwiedzając dom Piotrusia, widział zasinienia na uszach i rączkach chłopca, winien był niezwłocznie zaalarmować policję i prokuraturę.

Grozi mu do 10 lat więzienia. Z opinii biegłego jasno wynika, że Piotruś był bity tępym narzędziem. Do sprawy wrócimy w piątkowych „Nowościach”. „Urazy kończyn dolnych i złamania kości udowej”. Konkubent matki podejrzany o pobicie 2,5-letniego chłopca

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku! [fbcomments]