Pijany kierowca zabił 14-latka w Boże Narodzenie. Widok zwłok rozdarł serce policjantki

Dwa lata temu w Boże Narodzenie 14-letni Andrew Nguyen został zabity na autostradzie w San Jose w Kalifornii. Według doniesień w czasie tego wypadku życie straciła też 25-letnia Jessica Zamora, która osierociła 5-letnią córkę. Społeczność nie mogła uwierzyć, że doszło do takiej tragedii. Nie mogła się pogodzić z tym także policjantka Tori DelliCarpini, która napisała kilka słów od siebie.

Była jedną z pierwszych osób, które 25 grudnia pojawiły się na miejscu tragedii.

Chciała zwrócić uwagę na to, do czego prowadzi picie alkoholu i wsiadanie za kierownicę

Retrospekcyjne słowa DelliCarpiniego najbardziej pobudziły duszę. Jej relacja z wypadku, a także ostrzeżenie dla innych, którzy mogą pić i prowadzić samochód, słusznie osiągnęła sławę w Internecie.

„W świąteczny poranek odpowiedzieliśmy na podwójną, śmiertelną kolizję, w której niewinny 14-letni chłopiec stracił życie z rąk pijanego kierowcy”

Widzieliśmy wrak … części samochodowe… walkę medyków i personelu straży pożarnej, aby uratować życie ludzkie. Widzieliśmy rodziców, których musieliśmy odsunąć od ich dziecka, aby mogło uzyskać pomoc medyczną.

Żaden rodzic nie powinien nigdy grzebać dziecka. To zdarzenie mnie tak poruszyło, że nie mogę się pozbierać. Zabolało mnie serce na myśl o tych wszystkich wypadkach, do których doszło, a w wyniku których życie straciło tyle niewinnych osób. Ta rodzina straciła syna w świąteczny poranek. To nigdy nie powinno się wydarzyć.

Dziś wieczorem, przed zmianą, kupiłam prosty koszyk z białymi kwiatami i kartą dla rodziny. Każdy oficer, który był na miejscu tego wypadku, zaoferował pomoc rodzicom. Dlaczego? Ponieważ czuliśmy się zobowiązani. Wszyscy razem jak jeden mąż pojechaliśmy do rodziców tego chłopca i stanęliśmy w drzwiach ich domu. Otworzył nam ktoś z rodziny i zaprosił do środka.

Gdy wszyscy tłoczyliśmy się po jednej stronie w salonie, ojciec chłopca zszedł po schodach, najwyraźniej obolały z powodu odniesionych obrażeń. Jego żona pozostała na górze, wciąż zbyt mocno odczuwała ból, by móc się poruszać i podejmować rozmowy na temat tej tragedii. Nie mogli uwierzyć, że przyszliśmy ich zobaczyć i wesprzeć. Kiedy tak siedziałam, zauważyłam jedną rzecz… Wszystkie prezenty świąteczne dla chłopca leżały na stoliku do kawy. Jestem pewna, że te prezenty nigdy nie zostaną otwarte… Jeden z wujków poprosił nas o to, abyśmy wszyscy zapozowali do zdjęcia. Nie chciałam, bo czułam się niezręcznie… Mam nadzieję, że ta fotografia pozostanie w prywatnym archiwum.

Mam też nadzieję, że nie będzie przypominać rodzinie bólu, straty i smutku, ale miłość, wsparcie i pomoc od obcych ludzi. Kiedy opuściliśmy ich dom, aby udać się do naszych rodzin, ojciec i wujek uścisnęli nam wszystkim dłonie i dziękowali nam wielokrotnie.

Nie publikuję tego dla uwagi lub uznania, ale po prostu chcę powiedzieć, że droga to nie plac zabaw.Nie pij i nie prowadź. Nie rób tego. Poproś kogoś, aby prowadził, wezwij taksówkę, jedź autobusem, idź pieszo, zostań u przyjaciół, do cholery zadzwoń nawet na policję, ale nie wsiadaj po alkoholu za kółko!

Rozmawiaj z dziećmi i członkami rodziny. Żaden wiek nie jest „za stary” lub „za młody” na to, aby umoralniać. Ta rodzina nigdy już nie będzie cała. Mogę tylko mieć nadzieję, że mają wsparcie i miłość od każdego, kto staje w tej chwili na ich drodze.

Spoczywaj w pokoju, słodki chłopcze. Nie zostaniesz zapomniany