Zaangażowany w akcje charytatywne i codzienne życie mieszkańców społecznik przegrał tę najważniejszą walkę – o życie. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje. Zmarł w szpitalu po niedzielnym ataku nożownika. Adamowicz osierocił dwie córki – 16-letnią Antoninę i 9-letnią Teresę. Jego żona nie zdążyła się z nim pożegnać.

Paweł Adamowicz pełnił urząd prezydenta Gdańska od ponad 20 lat. Był nie tylko politykiem i samorządowcem, ale też prawnikiem i społecznikiem. Cechowała go otwartość, często się spotykał z mieszkańcami m.in. podczas wydarzeń kulturalnych czy sportowych. Z samym Gdańskiem był związany emocjonalnie. To tu się urodził i wychował.

Rodzice Adamowicza – ekonomiści Teresa i Ryszard – byli powojennymi przesiedleńcami z Wilna, którzy zamieszkali w Gdańsku. Tutaj 2 listopada 1965 roku na świat przyszedł ich syn Paweł. Jego starszym bratem był Piotr Adamowicz, dziennikarz, wieloletni korespondent „Rzeczpospolitej”.

Zmarły z wykształcenia był prawnikiem. Udzielał się w organizacjach opozycyjnych. Pracował jako asystent na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie studiowała również jego przyszła żona, Magdalena Abramska. To właśnie z młodą prawniczką Paweł Abramowicz w 1999 roku wziął ślub. W 2003 roku urodziła im się pierwsza córka Antonina, a siedem lat później na świecie przywitali Teresę.

Paweł Adamowicz był również przewodniczącym rady miasta Gdańsk w latach 1994-1998. Urząd prezydenta tegoż miasta objął 26 października 1998 roku.

Do tragedii doszło w niedzielę, 13 stycznia, podczas finału 27. edycji WOŚP w Gdańsku. Prezydent został zaatakowany nożem przez 27-letniego Stefana W. Adamowicz, który został ugodzony w serce i jamę brzuszną, trafił do szpitala. W poniedziałek, 14 stycznia, prezydent Gdańska zmarł.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nas na Facebooku!