Prawie każda kobieta jako mała dziewczynka wyobrażała sobie swój ślub i marzyła o pięknej białej sukience. Dlatego kiedy po latach dochodzi do przygotowywania całej uroczystości pannę młode bardzo ekscytują się wyborem sukni.

Tak też było dla pani Beaty. Przyszła panna młoda wybrała się do salonu sukien ślubnych ze swoja mamą. Podczas przymierzania jednej z sukien usłyszała, rozmowę dwóch kobiet, które również oglądały suknie.

Jedna z nich powiedziała, że dziwi się, że takie „wieloryby” też wychodzą za mąż. Druga zaśmiała się, spojrzała na panią Beatę i dodała, że taka grupa panna młoda nawet w najdroższej sukni ślubnej, nie może wyglądać dobrze.

Pani Beata nie opowiedziała im nic, ale powiedziała mamie, że chciałaby już wyjść i wybierze sukienkę innym razem.

Temu wszystkiemu przysłuchiwał się właściciel sklepu. Podszedł do pani Beaty i poprosił, żeby jeszcze chwilę  została. Chwilę później doszedł do dwóch zaśmiewających się pań i poprosił je opuszczeniu sklepu. Obie zaczęły krzyczeć, że tak nie można, a poza tym przyszły po odbiór sukni, za którą jedna z nich już zapłaciła.

Wtedy mężczyzna poprosił o nazwisko, na które jest zamówienie, a chwilę potem wydrukował jakieś dokumenty. Poprosił właścicielkę sukni o podpis. Kiedy kobieta podpisała wszystkie dokumenty, właściciel salonu uśmiechnął się i powiedział, że właśnie podpisała rezygnację z zakupu, równoznaczną ze zwrotem środków na konto.

Zaskoczona kobieta wszczęła awanturę i krzyczała, że musi mieć tę suknię, bo jej ślub jest za tydzień! Mężczyzna był jednak nieugięty, powiedział, że nie będzie obsługiwał klientów, którzy gardzą innymi ludźmi i niszczą radość innych kobiet, które przychodzą do jego salonu szczęśliwe i uśmiechnięte.

Kiedy obie awanturujące kobiety wyszły, podszedł do pani Beaty i zaproponował jej pomoc w wyborze sukienki.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!

Zostaw swój komentarz